Menu

znajomi Nieznajomi

Zdjęcia ludzi spotkanych na szlaku codziennej gonitwy. Blog Piotra Żurka.

Anja Pavlova - Burleska - Madam Q

zur77

180106_1505_82at

 - Jesteś malarką?

- ( Śmiech ) to  przez beret :) Jestem performerką, tańczę burleskę a naprzeciw to - Pani Misia _ moja szefowa :)

- Prowadzę z koleżankami takie miejsce na Pradze - Madam Q - gdzie co tydzień robimy burleskę, co tydzień zapraszamy inną performerkę, dziś właśnie Anja z Berlina, wpadnij :)

- O czym rozmawiacie?

- ( Śmiech )  O innych performerkach :)

----------------------

Występ Anji wyglądał tak :

https://www.facebook.com/MadameQWarsaw/videos/1818588894849850/

https://www.facebook.com/AnjaPavlovaBurlesque/?ref=br_rs

https://www.facebook.com/MadameQWarsaw/?hc_ref=ARSwacB49km4yK5091klvdcOJwQde_uRQB96pepHJcvrTDNepRcJ5f63luB-6JPM47M

---------------------------

Poprosiłem o garść informacji o lokalu, burlesce, warsztatach  itp - oto one:

O Madame Q: Czy wiecie, że w Warszawie powstaje centrum burleski i ciałopozytywności? Scena, Akademia Burleski i wegański Cocktail Bar A wszystko w rękach tych, które znają się na rzeczy najlepiej - twórczyń burleskowej społeczności. Zapraszamy Was na wyjątkowe wydarzenie. Bądzcie pierwszymi, którzy zobaczą nasze miejsce i jednocześnie kontrybutorami tego projektu. Specjalnie dla naszych najwierniejszych burleskowych przyjaciół - widzów - organizujemy show, jakiego w Warszawie jeszcze nie było. Uczestnicząc w naszych zamkniętych przed-otwarciowych imprezach pomagacie zbierać nam środki aby wystartować w Madame Q już na 100%. A bez Was to się nie uda. Zobaczycie najlepszą światową burleskę siedząc wygodnie przy stoliku i popijając najsmaczniejsze drinki.

O Akademia Burleski Madame Q: Akademia Burleski Madame Q to regularne zajęcia z burleski, tańca, pokrewnych stylów performancu, warsztaty z międzynarodowymi performerami, pokazy filmów, dyskusje, warsztaty fryzur retro, burlesque swap parties i wiele innych ciekawych wydarzeń.

O Betty Q: pierwsza polska performerka burleski. Porca Papessa 2013, półfinalistka Mam Talent. Współpracuje m.in. z kabaretem Pożar w Burdelu. Nauczycielka burleski i założycielka pierwszego w Polsce kolektywu burleskowego Betty Q & Crew. Autorka choreografii do filmów. Organizatorka Polish Burlesque Festival. O Burlesce Burleska uczy świadomości własnego ciała, pomaga zdobywać wiedzę o sobie i pewność siebie. Sprawi, że poczujesz się kobieca i silna jednocześnie. Zajęcia prowadzone są według autorskiego programu choreograficzno - teatralnego. Oprócz treningu tanecznego pojawiają się proste zadania aktorskie i teatralne.

 

 

 

 

Andrzej i Piotr - Czas Dla Siebie

zur77

171228_1800_39_smt171228_1802_43tt_sm171228_1800_38_smt171228_1803_46__smt

Zaglądam przez witrynę optyka - nietypowy widok - ojciec i syn grają w planszówkę.

- Nie ma szkoły ( przerwa świąteczna )  więc mamy czas dla siebie :)

Agata - Boks - teraz kobiety juz sie niczego nie boją :)

zur77

171228_0931_53_sm171228_0931_55a_sm

- Czemu trenujesz boks?
- Trzeba nauczyć się dobrze bić, takie czasy
- Dużo jest kobiet?
- Mało ale będzie coraz więcej, teraz kobiety  już się niczego nie boją :)
--------
- Jestem Agata a moja codzienność przeniknieta jest niezwykłościa:) Dlatego ciesze się mogąc spotykać takie osoby jak Pan. Rękawice bokserskie- boks. To wspaniały sposób na poprawę humoru:) Przygodę z boksem dopiero zaczynam- ale jest "cos" niesamowitego w kobiecie w rekawicach- przy najmniej mam taka nadzieję��. A sam boks jest zaskakujący i nieprzewidywalny dlatego też taki piękny:)
Szczęśliwego Nowego Roku:) 
- Jak zaczęłaś?  Co było powodem ze poszłaś na pierwsze zajęcia?
- Na obozie sportowym mieliśmy zajęcia z boksu i tak się zaczęło. Kobiet nie jest jakoś wiele ale trochę jest. Ja dopiero zaczynam więc za wiele na ten temat nie mogę powiedzieć:) Mina chlopakow jak dostaja baty od kobiety- bezcenna. Ogólnie Panowie patrzę z szacunkiem na takie kobiety. A sam boks- sport bardziej męski. Trzeba polubić ból i być twardym na macie:) świetnie kształtuje umysł:) 

Julia - Żałoba

zur77

171214_0954_60_sm

- Wybacz że nie jestem zbyt rozmowna, ale jestem w żałobie.

- Kto?

-Umarła mi Mama.

Roberto - Zwyczaj

zur77

171214_0956_63uuu_sm

 - Zdjęcie ? Pewnie , sam jestem fotografem :)

- Żyjesz z tego?

- Nie, z lekcji gry na pianinie

- Jesteś z Polski ?

- Ciężko powiedzieć - mama Polka , tat Włoch, urodziłem się w Anglii

- Czemu czapka Mikołaja?

- Mam taki zwyczaj, zawsze w grudniu ją noszę :)

 

 

Doręczyciele Św Mikołaja - Dorota - Podzielić się z innymi - Magda - Artur - Szlachetna Paczka

zur77


171210_0924_85t2

 171210_0925_88t2

171210_0926_90t2171210_0944_30t2171210_0946_58t2171210_0955_06t2171210_0956_12t2

171210_0956_26t2171210_1001_20t2171210_0958_42t2

171210_1001_20t3171210_1001_33t3171210_1004_45t3

171210_1006_70_xxt3171210_1006_75ta2171210_1006_96t2171210_1008_35t2171210_1008_43t2171210_1010_83t3171210_1010_95t2171210_1013_45t3171210_1015_65t1171210_1018_99t1171210_1021_21t1171210_1022_23t1171210_1022_26t1171210_1023_33t1171210_1023_39t1171210_1023_43t1171210_1025_54t1171210_1030_64t1171210_1032_78t2171210_1032_85t1171210_1032_86t1171210_1032_93t1171210_1033_00t1171210_1034_27t1171210_1035_52t1171210_1036_63t1171210_1038_73t1171210_1039_84t1171210_1041_13t1171210_1044_35t1171210_1044_39t1171210_1044_43t1171210_1045_59t1

Uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Zwiadowcza misja Magdy i Kaji nie poszła na marne.  Magda znow zastukala do drzwi Doroty. Tym razem z silną ekipą nosicieli paczek. A bylo co nosić,  piec ( z wezownica sprouje na jego bazie zbudować terme) ,  jedzenie,  pasza dla zwierząt,  styropian do ocieplenia   rower ( rower to odzielna historia do opisania,  marcuniejr Concept dziękuję). 
Pierwsze słowa gdy zorientowała się ile jedzenia  jest :
- A czy mogę się tym podzielić z innymi? Tu tyle biednych ludzi mieszka w pobliżu...
- Pewnie,  to nie skarby Złotej Kaczki,  nie znikną jak się podzielisz - odpowiadam z uśmiechem. 
- Ale skad to wszystko,  kto to kupił ?
- Tajemnica,  nie wierzysz w św Mikołaja ?
- No muszę uwierzyć,  nie mam wyjścia... 
Potem bylo głaskanie koz,  karmienie koz,  zdjęcia koz,  selfie z kozami i masę radosci i śmiechu. 
A ja tam byłem,  wszystko widziałem i opisałem żebyście i Wy uwierzyli w Mikołaja - mamy twarde dowody na jego istnienie :)

Artur - organizator zbiórki tak napisał o tym dniu:

" Kolejny raz, mimo dużego zmęczenia czuję, że dla takich momentów warto żyć. Pani Dorota jest niesamowicie skromną osobą. Buduje sama tak niesamowite konstrukcje, że ludzie pracujący w budownictwie mogliby się od niej uczyć. Kobieta robi wszystko sama: hoduje zwierzęta, dzięki którym ma co jeść, uprawia warzywa, opiekuje się schorowaną starszą Panią, naprawia sąsiadom różne rzeczy by dostać parę groszy, zwozi sprzęty (pralki, lodówki itd.) na rowerze po czym je rozkłada i to co się da sprzedaje na złom. To tytan pracy... potrafi na rowerze przewozić po 90 kg... Dzisiejszy dzień to prawdziwa magia. Widzieć jej radość, gdy wsiadła na nowo otrzymany rower; gdy otwierała paczki; gdy nie mogła uwierzyć, że tylu ludzi dobrze jej życzy i przekazuje wraz z tymi darami dużo ciepła i miłości do bliźniego. Gdy p.Dorota ujrzała jak wiele rzeczy otrzymała, pierwsze co powiedziała to, że ona się z kimś podzieli... To właśnie dla takich ludzi warto działać!
DZIĘKUJĘ Wam wszystkim, którzy wsparliście mnie w przygotowaniu tego wszystkiego. Bez Was nie dałbym rady! Co roku mnie wspieracie i to jest niesamowite i za to Wam z całego serducha DZIĘKUJĘ. Dla mnie najpiękniejsze jest to, że tak wielu moich znajomych, którzy sami są w trudnej sytuacji zawsze mnie wspiera. Jesteście ANIOŁAMI, wy wszyscy ludzie o wielkich sercach! Dziękuję również Szlachetna Paczka Warszawa Mokotów Dolny jak zwykle zrobiliście masę dobrej roboty. Dzięki za wsparcie, czas, uśmiechy i wszystko!
P.S. Gdy robiliśmy pamiątkowe zdjęcie, to p.Dorota powiedziała, że nigdy jeszcze nie miała tak młodego chłopaka hahaha :D"

To był naprawdę Dobry Dzień :)

 

Małgorzata Chomont - Islandia - Inna Planeta

zur77

GOS_6522EditGOS_7908EditEdit_smGOS_7696EditEditGOS_7262EditEditGOS_6348EditEditGOS_6611Edit2GOS_6783GOS_7580EditGOS_6905GOS_6831Edit2EditGOS_6660EditGOS_7257EditGOS_7678EditEditGOS_8080EditGOS_8145Edit_sGOS_7724EditEdit_smGOS_7716EditEdi_smtGOS_8199EditEditGOS_8097EditEditGOS_8367EditEditGOS_8325EditGOS_8476Edit

Pracuje w zakładzie fotograficznym,  codziennie oglądam przenoszone na papier wspomnienia ludzi. Przeważnie mile, uchwycone i zatrzymane w czasie chwile szczęścia.  Czasami mnie zachwycają. Tak było tym razem. Wyszedłem do Małgosi i zapytałem :
- To Islandia?
- Tak Islandia,  uśmiech
- Wygląda jak inna planeta,  opowiesz mi coś o niej?
 Opowiedziała, ech jak pięknie  opowiedziała :)
Najciekawsza informacje : zorza polarna nie jest tak zielona jak wychodzi na zdjęciach,  jest błękitno złotawa
- Pięknie opowiadasz jeśli potrafisz choć w połowie tak pięknie pisać jak opowiadasz to ja chce,  napisz mi o Islandii
Napisała:

" 7 grudzień  2017 r. Środek tygodnia, środek dnia, środek Warszawy." ( Tarczyńska 3a :)

" Wpadłam do zakładu fotograficznego, żeby odebrać odbitki.

Czas pozwolił mi być wcześniej, choć jak się okazało, mój czas nie zbiegł się z czasem wywołania moich zdjęć, więc pozostało cierpliwie poczekać.

Pogoda nie zachęcała do spaceru i wnętrze zakładu fotograficznego było jedynym dobrym miejscem na przeczekanie.

Cicho, przytulnie... gdzieś za kotarą nabierały fizyczności moje zdjęcia przywiezione prosto z magicznej wyspy...z Islandii.

Zamyśliłam się analizując fotografie rozwieszone na ścianach zakładu, kiedy nagle na tej niewielkiej przestrzeni, zza kotary, gdzie odbywały się narodziny moich zdjęć, pojawił się człowiek, uśmiechnięty, przyjazny, niczym zwiastun dobrej nadziei.

Wypowiedział jedno słowo, które zabrzmiało niczym imię: Islandia?

Tak, Islandia opowiedziałam....choć jego ciekawe oczy prosiły o coś więcej, aniżeli tylko potwierdzenie ...

Jakoś całkiem naturalnie jego zapytanie i moja odpowiedź stały się platformą umożliwiającą uwolnienie opowieści o tej niezwykłej krainie.

...A że Islandia to moja miłość od pierwszego wejrzenia, opowieść była wulkanicznie gorąca, pełna emocji i obrazów, które przewijały się w mojej głowie, sercu i jednocześnie... za kotarą zakładu.

W skrócie, to co opowiedziałam  Piotrowi Żurkowi-fotografowi, jak się okazało twórcy projektu znajomi/nieznajomi przelewam literalnie poniżej.

Do wyjazdu namówili mnie znajomi, choć osobiście nie byłam do niego przekonana. Pełna sceptycyzmu  poleciałam...

To była chwila.. cały świat zawirował w obliczu przedziwnego krajobrazu, który do dziś żywo tkwi za moimi powiekami.

Pejzaż z jednej strony wprawiał w osłupienie, niedowierzanie, chęć dotknięcia, pozostawienia śladów, z drugiej strony porywał wielką mocą spokoju, którą potęgował wbrew wszystkiemu wiatr... Kilometry pustych przestrzeni, cisza, spokój ,popękana gleba, kamienie. Pomiędzy przestrzeniami...wiatr, pomiędzy jednym, a drugim oddechem wiatru, biegające za sobą nieustannie obłoki...które pozwalały dotknąć skądinąd wysokiego nieba.

Ktoś spyta: ale co w tym takiego fascynującego?

Odpowiem: ...chyba wszystko...

To, że można chodzić po parującej ziemi, przyglądać się jak z impetem wyrzuca gorącą wodę na wysokość gór...

... jak z jej powierzchni para bucha naśladując tuzin kłębiastych chmur...

...za przyczyną magmy unosić się w oparach gotujących strug...

...snuć się drogami w towarzystwie majestatycznych  stożków, dziwacznych gór...

...przysiadać na kamieniach odzianych w mech...

...przyglądać się nieustanie wodospadom, które prześcigają się w rytmie przerzucania wód,

...stąpać po czarnej plaży ze wzrokiem wbitym w oceaniczną dal,

...zaglądać w oko kraterom sprzed 3000 lat...

...rozpościerać ramiona na klifach mających niebo za niski dach...

...podziwiać kolory oddychających  skał.

Kałuże też są dziwne, bo zwykłam przeglądać się w ich lustrze...a tu... parują, a strugi wokół są seledynowo - srebrzyste. ..

Nocą nie sposób oprzeć się władaniu zórz.

I nawet powietrze ma innym smak...To nie przesada, to fakt...

Zapach, który gdziekolwiek indziej byłby nie do zniesienia...tam... jest jednym z elementów określających nieposkromiony charakter istnienia.

Islandia to nie bajka, to realna baśń....będę do niej wracać jak tylko Bóg da.

Małgorzata Chomont "

Więcej zdjęć  Małgosi tu :  www.fotoesej.com

Czarny Roman - Luz W Sercu Miasta - Nie Żyje

zur77

170630_1051_70tsm170728_1017_15tsm170630_1051_72tsm170630_1054_79tsm170630_1052_75tsm

 
Środek miasta, pęd wszyscy gdzieś biegną - ale nie on. Spokojnie wygrzewa się w słońcu. Podchodzę.

- Pięknie. Luz w sercu miasta. Wszyscy się gdzieś spieszą a pan może się położyć. Fantastyczne.
- Spieszą się za pieniędzmi a nie wiedzą co to pieniądze. Jak pan mądrze reaguje głową. Wszystkiego dobrego.
- Jak pan ma na imię?
- Tu nie ma imienia, nie ma świadomości człowieka ...
........
Nie Żyje :
 
Ktoś go widział? Rozmawiał z Nim? Miał jakąś interakcję? Cezary Ciszewski zbiera pamiątki po Nim.
 
 
 
 
 

Magda - Zwiadowca - Szlachetna Paczka cz2

zur77

171204_1810_04t171204_1815_06t171204_1818_10a171204_1821_15t171204_1822_19at171204_1822_20t171204_1822_21t171204_1839_49a171204_1823_23t171204_1839_49a

 Magda jest wolontariuszem - zwiadowcą Szlachetnej Paczki - sprawdza zgłoszone miejsca gdzie przydałaby się pomoc.

Miałem zaszczyt towarzyszyć Magdzie w jej zwiadowczych wędrówkach.

- Jak znajdujecie potrzebujących?

- Ludzie ich do nas zgłaszają, tak jak ty.

Noc, opuszczone miejsce gdzieś obok nas,  ruiny wiaty i mieszkający tam ludzie -  cala zimę,  cały rok na dworze - to białe w tle to śnieg. Magda rozmawia dość długo,  bardzo zmarzliśmy,  trudno wyobrażalne ze moglibyśmy spędzić noc na dworze. A oni spędzają tak noc za nocą.

- Co by się przydało?

 - Buty damska siódemka,  jakieś śpiwory,  kurtki z kapturem,  może namiot lub płachta pod którą można by się schować przed wiatrem i śniegiem

-. Czemu nie pójdziecie do  schroniska?
- Mamy tu zwierzęta,  koty,  nie chcemy ich zostawić. Mamy rzeczy, rower nie chcemy tego stracić.  W schronisku od razu łapiesz robactwo potem nie sposób się tego pozbyć...

 Gdy wracamy - pytam Magdę czy da rade coś dla nich zrobić - Odpowiada że jest już bardzo późno i że może nie zdążyćznaleźć

Darczyńców.

Więc pytanie do Was - ma ktoś zbędne używane :

- Buty zimowe damska 7 lub 8?

- Kurtka zimowa z kapturem

- płachta lub namiot dający się rozbić na betonie - nie musi być wodoodporny - jest daszek

- Karimaty

- Śpiwory ?

Jeśli tak proszę kontakt na priv, zaprowadzę, można przekazać osobiście...

Poprzedni wpis o Magdzie:

http://nieznajomi.blox.pl/2017/11/Magda-i-Kaja-Zwiadowcy-Sw-Mikolaja-Szlachetna.html

 

Pierwsze Spotkanie

zur77

171115_2130_01_smt171115_2132_06_smt171115_2131_03smt171115_2133_09_sm_okt

Stoją, rozmawiają, ale tak jakoś dziwnie stoją. Zbyt daleko od siebie jak na parę. Zbyt długo rozmawiają jak na Nieznajomych. Podchodzę.
- To nasze pierwsze spotkanie
- Pierwsza randka?
- Tak, pierwsza randka
- To stańcie bliżej,  może będą następne :)  Jak się poznaliście?
- Przez internet
- Gdzie  byliście?
- W teatrze komedia...

Magda i Kaja - Zwiadowcy Św. Mikołaja - Szlachetna Paczka - Dorota

zur77

171111_0805_66t171111_0805_65t171111_0803_56t171111_0814_93t171111_0810_82t171111_0818_19t171111_0819_23t171111_0854_64t171111_0850_46t171111_0821_32t171111_0905_92t171111_0848_35t171111_0906_93t171111_0909_07t171111_0910_14t171111_0811_85t171111_0914_31t

Piątek wieczór, rozmawiam z Alą przed snem

- Jak dasz radę jutro rano wstać to zaprowadzimy Zwiadowców Św. Mikołaja do Doroty

- Elfy?

- Elfi Zwiadowcy, szukają ludzi którym potrzebna jest pomoc. Potem Mikołaj wie dokładnie co i komu przynieść.

- Super, na którą się umówiliśmy?

- 8 rano

- To jak do szkoły , dam radę.

..............................................

 I dała, o 8 spotkaliśmy się z Magdą i Kają a potem przez bagna budowy i dzikie tereny doprowadziliśmy je do mieszkającej we własnoręcznie zbudowanym domu ( z odpadów, wyrzuconych okien i drzwi ) Doroty. Tam długa rozmowa o życiu Doroty i o tym co mogłoby jej życie na działkach ułatwić. Najbardziej potrzebne - Jedzenie dla zwierząt oraz prawnik który by pomógł Dorocie  w walce o odzyskanie praw oraz wsparł ją w walce z urzędnikami o ziemię na której żyje.

----------------------------------

Elfim Zwiadowcą w tym roku  już nie można zostać - te role zostały obsadzone - Wciąż można się za to wcielić w Św. Mikołaja. Poniżej instrukcja ja to zrobić . Polecam .

 "  Dorota jest tylko jedną z osób potrzebujących wsparcia. Dzięki programowi Szlachetna Paczka ludzie
tacy jak ona mogą stanąć na nogi. Pomagamy rodzinom i osobom samotnym.
Ty też możesz pomóc. Jak to zrobić? Wystarczy, że:
1. Wejdziesz na stronę    https://www.szlachetnapaczka.pl/
2. Wybierzesz odpowiadającą Ci formę pomocy:

Stworzenie paczki dla konkretnej rodziny w potrzebie - > https://www.szlachetnapaczka.pl/wybor-rodziny?action=wybor_rodziny&place=slaid_wydobywamy


Dotacja pieniężna na Szlachetną Paczkę – jednorazowo lub cyklicznie -> https://www.szlachetnapaczka.pl/wplacam?action=wplata&place=slaid_wydobywamy


Pomoc dziecku z ubogiej rodziny w pokonaniu problemów w szkole w ramach Akademii
Przyszłości – siostrzanego programu Szlachetnej Paczki ->https://www.szlachetnapaczka.pl/paczka-news/module,article_new,action,get,id,22334,t,wybierz-dziecko-i-badz-z-nim-w-najwazniejszych-momentach-zycia.html?action=indeks&place=slaid_wydobywamy

W Szlachetnej Paczce pomagamy sobie nawzajem. Istnieje możliwość przygotowania paczki dla
potrzebujących spoza Warszawy i dowiezienie jej do jednego z magazynów w stolicy. Przykładowo
wolontariusze z Dolnego Mokotowa pomagają mieszkańcom miejscowości Mordy, a ze Śródmieścia –
mieszkańcom Zbuczyna. Dzięki magazynom zastępczym Szlachetnej Paczki z Warszawy pomoc
otrzymać mogą też potrzebujący z województwa lubelskiego i podlaskiego. Zachęcam do tego by Paczkę tworzyć grupą ( bo często potrzeby rodzin bardzo duże są ) - czyli cała rodzina, grupa przyjaciół,  cała firma - ważne żeby był jeden przedstawiciel z którym będziemy się kontaktować. "

---------------------------------------------------------

Wcześniejsze wpisy o Szlachetnej Paczce:

http://nieznajomi.blox.pl/2015/12/Lokacja-Baza-sw-Mikolaja-Szlachetna-Paczka.html

http://nieznajomi.blox.pl/2015/12/Barbara-Srodek-korytarza-Szlachetna-Paczka.html

http://nieznajomi.blox.pl/2015/12/Iwona-Marynarz-na-statku-Szlachetna-Paczka.html

Fejs:

https://www.facebook.com/Nieznajomi/posts/1518526951565419

https://www.facebook.com/Nieznajomi/photos/a.466097416808383.1073741826.466095226808602/936983913053062/?type=3&theater

https://www.facebook.com/Nieznajomi/photos/a.466097416808383.1073741826.466095226808602/935953969822723/?type=3&theater

Wcześniejsze wpisy o Dorocie:

http://nieznajomi.blox.pl/2017/10/Dorota-Pozegnanie-Koziolka.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/10/Dorota-Okrazona-Osaczona-Ograbiona.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-1.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-2.html

 

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-3-Nocne.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-4.html

 

Wpisy o miejscu gdzie mieszka:

 

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Pajecza-Ostoja.html

 

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Domek-Muminkow.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Palac-Szecherezady.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Rosliny.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Pasiasty-Ostatni.html

 

 

 

 

 

;

 

Wiesława - Przygotowana

zur77

171116_1042_85_sm_t171116_1042_90t_sm

2017 11 16 - ponad miesiąc do świąt , Wiesława, fryzjerka.

- Co w torbie?

- Karp

- Karp?! Przecież do świąt jeszcze daleko

- Jestem bardzo poukładaną gospodynią i lubię mieć wszystko przygotowane wcześniej. Kiszona kapusta własnej roboty już zrobiona, teraz kolej na karpia...

Basia - Warzelnia Soli - Słoneczniki

zur77

170831_1006_92_zhr_sm

 170831_1010_00ta_sm

Czuwaj!
Miałam się odezwać. :) Długo po spotkaniu, ale piszę, bo czemu nie? Jak coś za mną chodzi to nie odpuszczę.
Jechałam na kurs przewodniczek pod koniec sierpnia, kiedy Pan się na mnie natknął. I od razu stwierdzam, że poznałam ciekawą i przesympatyczną osobę zajmującą się czymś nietypowym. Tacy ludzie mnie motywują i inspirują. Akurat Pan nakłonił mnie swoją otwartością do spoglądania na drugich ludzi i był zupełnie inny niż wszyscy w Warszawie, których mijałam. Ludzie są zamknięci, wpatrzeni tylko w to co mają dzisiejszego dnia zrobić. Świat pędzi i ciężko jest znaleźć czas dla innych, a czasami nawet tylko ich zauważyć.
Jednak mam gdzieś w głowie cały czas zakodowane - rób inaczej niż ludzie, wbrew wszystkiemu co świat promuje. Taki trochę bunt, ale chyba pozytywny. ��
Harcerstwo mega mi w tym pomaga i daje duże pole do działania. Pewnie dlatego siedzę w nim już po pachy. ��
 
Basia - drużynowa ZHR :)
 
PS
Bardzo wspieram Pańską działalność i chciałabym pojawić się na spotkaniu w listopadzie, ale niestety trafiłam na studia daleko do Białegostoku :(
- Co robiłaś na kursie?
-
Na kursie - "Warzelni Soli" uczyłyśmy się jak wygląda instruktorka ZHR (by wiedzieć jak być solą ziemi ;) ). Czyli jakie charakterystyczne cechy ma przewodniczka, jaką podstawę prezentuje i czym zaraża innych. Na to głównie była zwrócona uwaga. Z zajęć to długo by wymieniać, bo dużo rzeczy udało się przerobić przez te kilka dni. Od powtórki z historii, przez sposoby zarządzania czasem, inne organizacje harcerskie, po metodyki harcerek i zuchów. No i poznałam mnóstwo fascynujących osób pozytywnie zakręconych i siedzących w harcerstwie na 100%, co było mega motywujące! :D
I pochwalę się, że już za 3 dni czeka mnie komisja, czyli podsumowanie mojej drogi do zdobycia stopnia przewodniczki! :) Także już blisko sukces mam nadzieję! :)
- A guzik kwiatuszek? Jak zrobiony, za co?
- O niego każdy pyta! :D To znaczek zastępu Słoneczniki, do którego należałam jako mała harcerka. Każda dziewczynka po przyjściu do zastępu dostawała taki guzik od zastępowej. To taka obrzędowość odróżniająca nas od innych zastępów, dzięki której stawałyśmy się zgranym teamem. Mimo, że już od prawie 5 lat zastęp nie istnieje, a ja już dawno przestałam być małą harcerką, to nadal go noszę i nie zamierzam go odpruwać (chyba, że będę zmieniała mundur, to tylko w celu przeszycia). ;)

Ola i Bartek - Zanieczyszczenie Światłem

zur77

171103_1848_21t171103_1849_33tt171103_1840_07t171103_1848_18at

Znamy się z liceum, byliśmy w jednej klasie; co ciekawe niewiele wtedy ze sobą rozmawialiśmy, ale jakoś tuż po maturze się pochyliliśmy ku sobie i tak zostało.
Z racji tego, że Bartek jest muzykiem, a ja fotografem i mam pewne zdolności menedżerskie, założyliśmy wspólny projekt Zanieczyszczenie Światłem. Jest to połączenie piosenek z pogranicza poezji śpiewanej i piosenki turystycznej oraz fotografii.
Co do moich fotografii-zajmuje się głównie fotografią artystyczną, w tym przyrodnicza, reporterską i analogową. Tutaj kilka linków przykładowych:
https://goo.gl/photos/AdMhE5ACby3rveMBA
https://photos.app.goo.gl/KtNO3gpDOCVykg332
https://goo.gl/photos/FxEJS4QKtV2QaxyGA
Ola

Zanieczyszczenie Światłem

https://www.facebook.com/Zanieczyszczenie-%C5%9Awiat%C5%82em-1918434838427921/

Kolekcjoner Wspomnień ver 2

zur77

171001_1850_95xxxsm171001_0948_69xxx_shsm171001_1359_40xxxsm171001_1313_68xxxsm171002_0720_94xxxsm171001_1346_56xxxsm171002_0703_86xxxsm171002_0727_71xxxsm171002_0736_48xxxsm171002_0733_15xxxsm171002_0737_50xxxsm171002_0738_80xxxsm171002_0749_18xxxsm171002_1359_43xxxsm171002_1428_62_xxxsm171002_0812_57xxxsm171002_1359_47xxxsm171002_1626_30_xxxsm171002_1631_61xxxsm171002_1635_97xxxxsm171002_1751_59_piosm171002_1739_01piosm171002_2215_16_xxxsm171002_1706_40xxxsm171003_0735_86_piosm171003_1707_12_piosm171004_0012_62_piosm171003_1732_78_piosm171004_0030_83_piotrsm171002_1654_75xxxsm171002_1624_14xxxsm171002_1651_53xxxsm171002_1734_49_pio_sm

Połapałem się że w poprzednim wpisie brak na zdjęciach tytułowego kolekcjonera oraz tego co widział podczas wędrówek - więc wersja 2 :

Beata ma pewien talent. Dar.

Potrafi bajecznie pisać - wystarczy poprosić. Poprosiłem. Widziała mnie po raz pierwszy, nic nie wiedziała o mnie. Byłem ciekaw jak wyglądam w oczach osoby która mnie nie zna, chciałem przejrzeć się w Jej umyśle. Trudne. Wspaniale dała radę. Zobaczcie sami. 

Oto Jej Opowieść:

                                                                                 Kolekcjoner wspomnień

Ilu ludzi, tyle historii. Możemy sobie z tego nie zdawać sprawy, ale każdy ją ma - tę swoją historię. Niesie ją przez życie jak plecak, czasami hołubi, czasami wolałby porzucić gdzieś w krzakach. Czasami luzuje zapięcia i pozwala komuś innemu zerknąć do środka. Tylko zerknąć - chyba tylko duchowi ekshibicjoniści pozwalają na to, by ktoś obcy ogarnął całość: wywalają zawartość swojego plecaka na światło dzienne i dają zielone światło na grzebanie. Większość z nas posiada boczne kieszenie, do których nie pozwala zajrzeć nigdy i nikomu. I tak powinno pozostać...

Obóz ornitologiczny w Myscowej okazał się dla mnie miejscem pełnym niespodzianek. Spędziłam kilka dni w atmosferze przesyconej doznaniami z pogranicza jawy i snu. Ogrom nowej wiedzy, zalew informacji, kalejdoskop osobowości, z których każda okazywała się niezwykle wyrazista i ciekawa - na swój sposób. Wystarczyło siedzieć i chłonąć, dać ponieść się fali. Mam wrażenie, że przez większość czasu siedziałam z szeroko otwartymi oczami, zadziwiona i zasłuchana. Chyba tylko pierwszego dnia usiłowałam dodać do ogólnej dysputy coś od siebie - ale bardzo szybko zorientowałam się, że tak naprawdę nie mam nic ciekawego do powiedzenia... więc zamilkłam. I chyba właśnie moje milczenie, mój marazm i wycofanie przyciągnęły do mnie człowieka z aparatem.

Z początku nie zwróciłam na niego większej uwagi - nie chodził z nami na obchody i najwyraźniej nie znał się na ptakach, więc traktowałam go jako malowniczy dodatek do całości. Moje zdanie zmieniło się, kiedy pierwszy raz zwrócił w moja stronę obiektyw swojego aparatu. Nie będę owijać w bawełnę: irytował mnie. Najbardziej, kiedy usiłował robić mi po kryjomu zdjęcia "z biodra", a ja to widziałam kątem oka... Trzeba być szczególnie odpornym psychicznie, żeby pozwalać komuś na coś takiego - jest to bowiem naruszenie prywatności, wkroczenie z butami w czyjś intymny świat. Indianie wierzyli, że aparat kradnie im duszę - czy bezpodstawnie? Fotografujący zawsze zabiera z sobą coś: cząstkę świata, zatrzymaną w czasie chwilę, człowieka uchwyconego w jakimś momencie jego życia, bezradnego wobec bezdusznego "oka", które widzi wszystko i bez skrupułów obnaża... Dodatkowo źle trafił, gdyż jestem osobą skrajnie przeczuloną na punkcie własnej prywatności - zbyt wiele razy różne indywidua usiłowały w niej grzebać - brzydzę się każdą formą inwigilacji. Za każdym razem, kiedy dobiegał mnie cichy trzask opadającej migawki czułam, że najeżam się od środka, a dłonie same zaciskają się w pięści. Gdybym mogła, strzelałabym w stronę człowieka z aparatem zatrutymi kolcami, jak jeżozwierz... a mimo to pozwalałam mu. Dlaczego? Z początku tylko i wyłącznie przez grzeczność.

Kiedy się poznaje kogoś nowego i ta osoba z czasem - z różnych powodów - zaczyna nas interesować, u większości  ludzi włącza się coś jakby sensor: nadstawiamy uszu, obserwujemy, mniej lub bardziej świadomie gromadzimy informacje. W tym przypadku było podobnie: zaczęłam obserwować człowieka z aparatem. I cóż takiego zobaczyłam? Brodaty wielkolud, który je za dużo, śpi za dużo i nigdy się nie spieszy. Nie mogłam się nadziwić temu, że jest w stanie wyruszyć koło południa z wielkim plecakiem, człapiąc jak niedźwiedź. Dokąd ma zamiar dojść w takim tempie? Docierały do mnie pokątne informacje na temat tego, że ma na pieńku z tubylcami, nie do końca zadowolonymi z ukradkowych i bezczelnych zdjęć, które im robił. Zauważyłam też, że pomimo cechującego go denerwującego sposobu bycia, załoga obozu bardzo sie martwiła, kiedy nie wracał po zmroku. Wszystkich drażnił, ale mimo to był powszechnie lubiany - swoisty fenomen. Powoli wyrabiałam sobie swój własny osąd: najwyraźniej miałam do czynienia z ekscentrykiem, irytującym, ale niegroźnym. Kimś w rodzaju obozowej maskotki, za którą - w razie potrzeby - wszyscy carpaticzni stanęliby murem. Wzbudziło to moją sympatię i w duchu machnęłam ręką na uprzykrzone zdjęcia, którym nie było końca. Oto ja: siedząca w zamyśleniu, grzejąca sie przy piecu, z wielkim nożem w ręce, myjąca gary, wąchająca zupę, przy sieciach, z głupią mina, rozmemłana, zapuszczona, z niepewnym uśmiechem w kąciku ust. Nie jestem fotogeniczna, naprawdę tego nie lubię...

Pojawiały się też pytania - pytania o moją historię, o moje "boczne kieszenie". Tutaj już nie byłam taka wyrozumiała; być może moja historia jest w jakiś tam sposób interesująca, ale nie nadaje się do opowiadania przypadkowym osobom. Nie dałam się wciągnąć w tę grę, nie dałam nic od siebie. Patrzyłam na autentyczny zawód w oczach mojego rozmówcy, kiedy na prośbę opowiedzenia czegoś o sobie wzruszałam ramionami i stwierdzałam, że nie powiem mu nic. Nie chciałam rysować, lepić z plasteliny, ani śpiewać. Dozowałam informacje. Stawiałam wokół siebie mur. Było mi z tym dobrze. Zastanawiałam się, kogo on widzi we mnie: nieprzystępną femme fatale? Pannę Nikt? Pierwszą kobietę w jego życiu, która nie miała nic ciekawego do powiedzenia na temat swoich pierścionków? Jak by nie było, co by nie myślał - uznałam, że taki stan rzeczy i taka relacja miedzy nami jest jedyną, jaką jestem w stanie zaakceptować. Nadal widziałam w nim tylko sympatycznego dziwaka, ostatnia osobę, której chciałabym się zwierzać.

Przełom nastąpił któregoś z niezapomnianych wieczorów przy świecach. Pamiętam, że siedzieliśmy blisko pieca, owiani aurą totalnego wyluzowania jakie niesie z sobą picie z jednego kieliszka - swoiste kółko różańcowe, bractwo spod znaku rozpostartych skrzydeł i ja - chociaż nowa, już carpaticzna do szpiku kości. Ktoś spytał naszego człowieka z aparatem o to, czy jest rodowitym warszawiakiem, na co stwierdził, iż "od dziada pradziada". Zachęcany, rozpoczął swoja historię: o tym, co robi, jakich ludzi spotyka i o czym z nimi rozmawia. Ach, tak dobrze pamiętam każde słowo..! O chłopcu, który podczas Powstania ukrywał się w piwnicach płonącego domu, a kiedy w końcu przyszło mu wyjść na powierzchnię, pierwszą rzeczą jaką ujrzał był ognisty tunel - ulica cała w ogniu, cała w płomieniach zwielokrotnionych tysiąckrotnie w zaścielającym ją rozbitym szkle... Obraz malowany przed nami przez Piotra był tak niesamowicie sugestywny, że kiedy zamknęłam oczy zobaczyłam ten tunel rodem wprost z Hieronymusa Boscha, poczułam ten piekielny żar, zobaczyłam tego chłopca w świetle płonącej Warszawy... Co za widok..! Co za przeżycie..! Ciarki przechodzą mnie do teraz... Jest to jedna z tych wizji, które się pamięta do końca życia, które potrafią przyśnić się nad ranem... Nieoczekiwanie ogarnęła mnie fala podziwu i zawiści wobec człowieka, który posiada na własność takie wspomnienia! I ma ich zapewne wiele - tak wiele! - w swojej kartotece... Co za szczególna forma kolekcjonerstwa - oto mam przed sobą człowieka, który gromadzi ludzkie wspomnienia! Obrazy piękne, smutne, albo straszne - i może do nich sięgać w każdej chwili, czerpać z nich, kiedy chce...

Tak to właśnie było z tym człowiekiem z aparatem: w ciągu paru chwil urósł w moich oczach do rangi wybrańca bogów. Bo przecież jak niebagatelnego szczęścia potrzeba i jakiej osobowości, by móc nakłaniać ludzi do dzielenia się wspomnieniami płynącymi wprost z dna serca? Być może ze mną mu się to nie udało, być może będę tego żałować. A może i nie..? Ostatecznie jestem tu i piszę o tym... Konkluzją tej historii jest chyba to, że tak naprawdę każdy z nas ma tyle samo do pokazania, jak i do ukrycia. I dobrze, że jest ktoś, komu zależy, kto zbiera takie okruchy. Utrwala, by nie przepadły. Na swój sposób każdy z nas jest ważny, a niektóre historie powinny przetrwać, tak po prostu. Być może kiedyś, ktoś, przy jakimś innym ogniu wspomni dziewczynę słuchającą z zamkniętymi oczami opowieści brodatego faceta z aparatem, zamknie krąg. Być może tego właśnie bym sobie życzyła - aby to nie zostało zapomniane. I być może tak się właśnie stanie.

Beata Bujok

Będę się dzielił zebranymi opowieściami.

https://www.facebook.com/events/1701082519904349/permalink/1701084203237514/?notif_id=1508942964550349&notif_t=like

 

Kto ciekaw i w zasięgu zapraszam na wieczór autorski

Teatr Baza

ul Podchorążych 39

2017 11 04    o godzinie 18

 

O czym myślisz

zur77

171026_1824_90_a

- O czym myślisz gdy grasz?

- O wszystkim

- Dokładniej?

- O czym myślisz gdy robisz zdjęcia? - odbija

- O tym co widzę, jestem wzrokiem - odpowiadam bez wahania

- O tym co gram, jestem słuchem - opowiada bez wahania

Zdecydowanie Mniejszy Poziom Stresu

zur77

171026_1821_89tsm171026_1821_88tsm

 - Na co zbierasz?

- Na życie, utrzymuje się z grania

- Długo?

- Pół roku

- A wcześniej?

- Pracowałam w banku

- Rzuciłaś prace w banku by grać na ulicy?!

- Tak, na ulicy jest zdecydowanie mniejszy poziom stresu...

© znajomi Nieznajomi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci