Menu

znajomi Nieznajomi

Zdjęcia ludzi spotkanych na szlaku codziennej gonitwy. Blog Piotra Żurka.

Słońce Wyszło - Szkoda Siedziec W Biurze - Dom Mediowy

zur77

171018_1546_97_tttsm171018_1548_06tttsm171018_1547_01tttsm171018_1549_18tttsm171018_1549_12tttsm171018_1549_20tttsm171018_1550_28tttsm

 Próbują zrobić sobie  zdjęcie razem  - ni w ząb nie idzie, galopuję w ich stronę

- O, pan nam zrobi zdjęcie:)

- Pewnie że zrobię - co robicie?

- Integrujemy się, słońce wyszło, szkoda siedzieć w biurze

- Gdzie pracujecie?

- W Domu Mediowym

- Co to jest dom Mediowy?

- Wy wytłumaczcie co to jest Dom Mediowy, pracujecie dłużej...

- Kupuje się media dla firm, czyli jak widzi pan reklamę w tv to kupił ją DOM Mediowy

 

Michał Tabor - Skarbnica Wiedzy Kolejarskiej

zur77

170916_1947_24a_sm170916_1959_41_micha_tabor_sm

Michał o kolei wie wszystko a na pewno bardzo dużo. Chętnie opowiada, dzieli się wiedzą w 3 językach  - jeśli jest potrzeba :)

- Skąd taka wiedza?

- Jestem z kolejarskiej rodziny, sprawy kolei od zawsze przewijały się w rozmowach przy stole. Nawet nazwisko mam kolejarskie - Tabor:)

- Z dziada pradziada :)?

- Tak, mój dziadek był przedwojennym  maszynistą , jeździł do samej wojny na trasie do Wolnego Miasta Gdańska. Niebezpiecznie było, na tą trasy brano tylko maszynistów co nie mieli rodzin - przed wyruszeniem podpisywali papier że jadą na własną odpowiedzialność...

Beata - Skrzydlaci - Moja Carpatica - Myscowa 2017

zur77

171002_1102_04xxx_t171002_0825_94xxxt171002_1200_34_xxxt171003_0747_41xxxt171003_0745_02xxxt171003_1452_41xxxt171003_1451_38xxxt171003_0746_22xxxt171003_1115_26xxxt171003_2354_29xxx_t171003_1729_52_xxxt171003_1728_23_xxt171004_0812_96xxx_t171003_0722_68_xxx_t171002_1324_92xxxtSM171004_0814_01xxx_t171004_0857_60xxxt_SM171003_1731_62_xxx_scht171004_0821_11cxxxt171004_0821_08xxx_t

 171004_1003_88_tt_sm

Skrzydlaci

Pamiętam, że w Myscowej przedstawiłam troszkę inną wersje mojego pojawiania się w obozie - nie z wyrachowania, ale dlatego, że chciałam zachować coś na kształt niedopowiedzenia, może małego sekretu. Prawda jest taka, że po raz pierwszy o Carpatice usłyszałam w ciepły, letni wieczór, na łące gdzieś na Starym Bielsku, z ust najpiękniejszej istoty, jaką znam. Jakiś miesiąc później był Główny Szlak Beskidzki, baza namiotowa w Głuchaczce i moja rozmowa z bazowym Mariuszem na temat tego, co można fajnego w życiu zrobić. Wspomniał o Carpatice, Baltice i Maguryczu, a żebym nie zapomniała, wszystko skrzętnie zanotował na chusteczce higienicznej. Mam ją do dziś...

Postanowiłam zacząć od Carpatici. Nie było łatwo, ze względu na to, że "jechałam na oparach" dni urlopowych do wybrania, a poza tym specyfika mojej pracy wymaga ode mnie stałego kontaktu, bycia na wezwanie. Do ostatniej godziny mój wyjazd stał pod znakiem zapytania. W sobotę o siódmej rano byłam jeszcze w pracy i nic nie wskazywało na to, że uda mi się dotrzeć do Myscowej zgodnie z grafikiem, na jaki zostałam wpisana. Jednak jakoś wszystko ogarnęłam, dosłownie w ostatniej chwili. Potem było już tylko sześć godzin jazdy, trochę błądzenia i wreszcie - mityczny obóz.

Pamiętam, że  na miejscu przywitali mnie piękni, młodzi ludzie, przyjacielscy i wyluzowani. Obóz był dokładnie taki, jak się spodziewałam i jak sobie wymarzyłam: prymitywny, ale klimatyczny, ze wszystkimi detalami życia w głuszy. Jak się jest sponiewieranym przez życie i uszkodzonym tak, że nie można sobie miejsca znaleźć, a każdy kolejny dzień uwiera i pali, Myscowa jest idealnym wyborem. Zresztą, zanim zdążyłam się wszystkiemu dobrze przyjrzeć, już wędrowałam na pierwszy w życiu obchód - i od tamtej chwili zerwał się mój kontakt z rzeczywistością, do jakiej przywykłam, uleciały posmarowane klejem myśli, wsiąknęłam bezpowrotnie w nowe klimaty.

Jeśli komuś wydaje się, że wyjęcie ptaka z sieci to proste zadanie, to grubo się myli. Pojmańcy wplątani są nieraz w koszmarny sposób: nie wiadomo za co chwycić, najgorzej wyglądają łapki, siatka wbija się pomiędzy lotki, czasami zaplatany jest język - horror..! Oprócz tego ptaki bardzo rzadko są spokojne w oczekiwaniu na ratunek: skaczą, krzyczą, a nieraz zawzięcie walczą z wybawicielem... Przez pierwsze dwa dni chyba ani razu nie udało mi się samodzielnie wyplątać żadnego ptaka. Był to dla mnie zbyt wielki stres, zbyt wielka obawa przed tym, że zamiast pomóc - okaleczę. Starzy bywalcy Carpatici twierdzili, że za bardzo się "pieszczę" i było w tym dużo racji. Kiedy zrozumiałam, że liczy się czas, że nieszczęśnik, którego usiłuję wydostawać pazurek po pazurku może umrzeć mi w rękach, przełamałam się i zaczęło mi iść trochę lepiej.

Carpatica to przede wszystkim codzienny rytuał: obchody co godzinę, przy bardzo brzydkiej pogodzie częściej. Wraca się z ptakami do obozu, obrączkuje, mierzy, waży, zapisuje i zaraz trzeba ruszać na kolejny obchód. Czas leci absurdalnie szybko, dni mijają prawie jak sen. Nie ma czasu na myślenie, co było dla mnie kluczowe, jeśli chodzi o samopoczucie. Wieczory - długie i intensywne, w ciepłym blasku świec i w cieple nieocenionego "feniksa", żeliwnego pieca na drewno. A potem ten moment, w którym wszyscy zaczynają mówić głośno... i trzeba zmyć się po angielsku, jeżeli ma się w planach pierwszy poranny obchód następnego dnia. Największym zaskoczeniem było dla mnie to, że jestem "malutka" wobec wszystkich zgromadzonych wokół mnie osób. W swoim środowisku uchodzę za mądralę, wydawało mi sie także, że posiadam przyrodniczą wiedzę wyniesioną z młodości spędzonej na wsi, a tymczasem... mój brak kompetencji po prostu powalał. Czułam niemijające speszenie i zakłopotanie wobec ludzi żonglujących łaciną i obyczajami zwierząt z taką łatwością i tak naturalnie, jakby wyssali to z mlekiem matki. Zaskakująca była także wszechstronność carpaticzan, szeroka wiedza, lotność umysłów. Spodziewałam się chyba wąskiego zakresu zainteresowań, jakiejś specjalizacji, możliwie najbliższej ornitologii. Tymczasem jednego dnia słuchałam o Powstaniu Warszawskim, drugiego wykładu na temat mykologii, kolejnego zaś uczestniczyłam w sekcji zwłok żmii - cuda wianki, kolokwialnie mówiąc.

Co do reszty moich uczuć i doznań związanych z Carpaticą, to były one skrajnie ambiwalentne. Szłam na obchód, znajdywałam, dajmy na to, kosa zaplątanego w sieć. Wyplątywałam go piórko po piórku z uczuciem ekstazy - przecież uwalniałam, spieszyłam na ratunek, ratowałam mu życie! To niesamowite uczucie, kiedy komuś, lub czemuś ratuje się życie: radość, euforia, poczucie robienia czegoś niezwykłego i ważnego (czy to właśnie czują strażacy, ratownicy medyczni?). Ale potem przychodzi refleksja, że przecież kos znalazł się w sieci przez nas, więc..? Jestem wybawicielem, czy ciemiężcą? Usiłowałam sobie za wszelką cenę wmawiać, że ludzie dużo mądrzejsi ode mnie wymyślili tę akcję, że służy ona czemuś dobremu, a jej skutki będą dalekosiężne. Jednak z punktu widzenia kosa nadal byłam tylko stworem niosącym przerażenie i ból. Nie mam zamiaru wdawać się w dysputy na temat moralności nauki, bądź jej braku - po prostu czułam i chyba zawsze będę czuć splątanie wobec takich sytuacji.

Bardzo głęboko przeżywałam każdorazowy kontakt z pojmanymi ptakami. Ich skrajnie różne reakcje na zaistniałą sytuację: niektóre miotają się i walczą, tak jak sikorki modraszki, które swoimi słodkim i delikatnymi dziobkami potrafią zadać nieadekwatny do ich wyglądu ból ("gdyby modraszki były wielkości kotów, polowałyby na ludzi" - słowa mojego carpaticznego mentora Mariana), inne - i to jest najbardziej przerażające - wiotczeją i staja się bezwolne, jakby miały zamiar niepostrzeżenie uciec na drugą stronę wprost z moich niecierpliwych palców... Zimne łapki, ciepłe łapki, bicie skrzydłami, krzyki, albo zatrważająca cisza... i to ich  puste spojrzenie, kiedy spoglądają na mnie z góry poprzez oka sieci, ich totalna bezbronność, bezradność... Serce pęka. Najbardziej zapamiętałam kosa właśnie: wyciągnęłam po niego ręce i poczułam jak cały wewnętrznie i głęboko drży, łypiąc przejmująco czarnym jak węgiel okiem. Miałam wrażenie, ze słyszę z daleka strwożone bicie jego serca, wzruszenie ścisnęło mnie za gardło. Czy byłam kimś w rodzaju idącej po niego śmierci, czy miał nadzieję na ocalenie? Czy naprawdę musimy..?

Z najbardziej pamiętnych spotkań wybrałabym schwytanie samicy krogulca: była przejmująco piękna, a poza tym zachowywała sie w objęciach obrączkarza wyjątkowo dystyngowanie. Śledziła każdy nasz ruch ze spokojem, obojętnym zainteresowaniem i czymś na kształt wyższości. Najbardziej niesamowite było to, ze ona się nas n i e  b a ł a, pomimo niekomfortowej sytuacji, w jakiej się znalazła. Wyjątkowy, zjawiskowy ptak, zapamiętam do końca życia jej świdrujące spojrzenie, kiedy na chwilę skupiła wzrok na mojej twarzy. Kto odgadnie, co się dzieje w ich głowach? Nigdy nie uwierzę, że są to jedynie instynkty niepoparte żadną myślą. Drugim niezwykle przyjemnym momentem było pojmanie całego stadka raniuszków. Kto choć raz widział te ptaszki zrozumie, że mogłam się w nich bez pamięci i dozgonnie zakochać od pierwszego wejrzenia. Przesłodkie maskoteczki, ptaszki-zabaweczki, no słodziaki po prostu! Są tak przyjacielskie i głęboko ze sobą związane, że przez cały wieczór "gadały" do siebie z worków (po trzy sztuki w jednym, nocowały pod sufitem w ogrzewanym namiocie, ponieważ w nocy bardzo słabo widzą, a wpadły na ostatnim obchodzie). Wypuściliśmy je rano, otwierając równocześnie worki - tak aby mogły odfrunąć całym stadkiem, białe kuleczki miękkiego puchu, rozczulające i słodkie, wprost w przymglone beskidzkie niebo...

Co jeszcze mogę na koniec powiedzieć? Myślę, że Carpaticę nie tworzy Myscowa, Wisłoka, niezapomniane krajobrazy. Nie tworzą jej nawet - wbrew pozorom - sieci i ptaki. Carpaticę tworzą ludzie: zaangażowani w to co robią, oddani temu. Opowiadający o rakach, żabach i owadach, czasami hałaśliwi, grający na bębnach, śpiewający o dziewczynach z Albatrosa, produkujący nalewki z berberysu. Całujący pojmanego ptaka w czoło, tuż po wyzwoleniu go z sieci, szepczący do niego czule. Chowający pod koszulę i ogrzewający własnym ciałem te słabsze... Ludzie z entuzjazmem rozprawiający o rzadkich gatunkach, podniecający sie sóweczką. To oni tworzą Carpatice i obóz. Ptaki latają, my tego nie potrafimy, a jednak niektórzy z nas są równie skrzydlaci...

Życzę nam wszystkim, ptakom i skrzydlatym ludziom aby pochłonął nas błękit... i do zobaczenia za rok!

 

https://www.facebook.com/Akcja-Carpatica-106770812704015/

 

Ala - Wszystkie Zabite - Drzewa Na Boisku 3

zur77

171011_0755_41171011_0808_21_tt171011_0807_15tt171011_0808_24_tt171011_0817_01ttt171011_0813_67_ttt171011_0814_75_ttt171011_0811_53_ttt171011_0818_03_ttt171011_0819_13_ttt171011_0820_17ttt171011_0824_41ttt

 

- Dawniej jak wyglądałam na lekcji przez okno to widziałam potężne i piękne drzewa, lubiłam na nie patrzeć - teraz leżą wszystkie zabite. To nie jest moje boisko, moje boisko wygląda inaczej, ma drzewa i cień, to jest wstrętne, nigdy więcej nie chcę tu wychodzić na przerwę. Wszystkie drzewa które polubię ktoś zabija.

-------------------

Drzewa usunięto ponieważ :

" Uzasadnienie dla realizacji projektu

W bezpośrednim sąsiedztwie placu zabaw i trawiastego boiska do gry w piłkę nożną rośnie 18 topoli, które zaśmiecają okolicę puchem nasiennym oraz stanowią źródło alergenów. Ich system korzeniowy wystaje ponad powierzchnię gleby stanowiąc zagrożenie dla biegających wokół nich dzieci."

Tylko tyle, wystające korzenie i drzewa do piachu. Dzieci kochały biegać po tych korzeniach, co za kompletne niezrozumienie potrzeb dzieci. Latem w cieniu drzew odbywały się lekcje, teraz będzie patelnia. Okoliczni mieszkańcy są zdruzgotani barbarzyństwem wycinki, klną wulgarnie i uważają iż ktoś powinien za to beknąć. Mówią że całe życie spacerowali przy tych drzewach i patrzyli jak rosną, wpierw jako dzieci chodzące do tej szkoły a teraz jako dorośli. Mówią że to zbrodnia.

-------------

To kolejna taka strata dla Ali, wcześniej w przedszkolu też straciła ukochane drzewo

http://nieznajomi.blox.pl/2015/10/Ala-Epitafium-dla-Drzewca.html

Cieszmy się drzewami, tak szybko są zabijane.

Ala - Drzewce - Drzewa Na Boisku 2

zur77

170623_1249_16_bbbt_sm_170623_1249_19_bbbt_sm170623_1247_07t_bbb_sm

- Niektóre z drzew to Drzewce - mają oczy i usta - Twarze, bawimy się u ich stóp w chowanego - są na tyle duże że zapewniają dobrą kryjówkę.

Ala - Drzewa Na Boisku cz1

zur77

170517_0814_00ttt_x_sm170623_1234_69t_x_sm170517_0812_85_ttt_drzewa_sp_190_x_kopia_sm170623_1242_28t_smx170517_0813_96tt_sm__t_x170623_1235_76_smt_x170623_1243_31t_smx170712_1900_51_tt_x_sm170623_1245_42t_smx170623_1245_50tx_sm170623_1245_46t_smx170712_1902_61tt__smx

Dziś dzień drzewa więc będzie o specjalnych drzewach - drzewach rosnących na boisku szkolnym przy płocie które są dla dzieci niesamowitą krainą zabaw:

- Drzewa na boisku szkolnym są fajne. Latem dają cień.  Można się  świetnie przy nich bawić. Mają super korzenie, biegamy po nich, ganiamy się, wyobrażamy sobie że pod nimi jest lawa. Korzeni jest  tyle że można przejść całą długość płotu nie dotykając ziemi i robimy tak na wyścigi. Miedzy korzeniami robią się jeziorka - można w nich robić fabryki błota a zimą ślizgawki...

Dorota - Okrążona, Osaczona, Ograbiona - Spustoszona Kraina - Enklawa Doroty 5

zur77

170727_0932_17ttsm_170727_0933_29t_smt170727_0928_90_smtt170727_0932_11_ttsm

Pamiętacie Dorotę? Jako bezdomna sama zbudowała sobie dom z wyrzuconych okien i drzwi a potem okazało się iż przez dzikie tereny gdzie mieszka ma iść droga - Czerniakowska Bis.

Spotkałem ją ponownie, transportowała rowerem kosmiczną ilość ziemniaków dla swych zwierząt. Budowa jest tuż przy niej, okoliczne zarośla znikły tak iż jej Enklawa jest  widoczna. Budowa przyciąga  szakale - ludzi którzy kręcą się przy budowach aby coś ukraść. Nie ominęli  Doroty - ukradli jej pieniądze które miała  oraz znalezione rzeczy które były na sprzedaż. Zabrali też śliczny, znaleziony na śmietniku agat który tak podobał się Ali.  Najgorsze jest to że teraz gdy znaleźli Jej Enklawę na pewno wrócą i będą wracali...

-------------------------------------

Wcześniejsze wpisy o Dorocie:

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-1.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-2.html

 

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-3-Nocne.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-4.html

Wpisy o miejscu gdzie mieszka:

 

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Pajecza-Ostoja.html

 

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Domek-Muminkow.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Palac-Szecherezady.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Rosliny.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Pasiasty-Ostatni.html

 

Kasia i Grześ - Stwierdzenie :)

zur77

20170925155008798DSC_2694_sm

 - Wyglądasz na kogoś kto ma zapasowe skarpetki - słyszę . Uśmiecham się - jako przedstawiciel Plemienia Dużoplecakowców nie raz byłem pytany  o różne rzeczy.

- Zgadłeś, mam - odpowiadam

- Sprzedałbyś może? - mówi Grześ i  pokazuje swoje stopy wepchnięte w przejrzyste, damskie, cieniutkie stópki. Nie pytam o nic, wiem już wszystko. Bez słowa wręczam mu skarpety

- Masz w prezencie...

Robimy sobie razem selfie, podsyłają mi je potem :)

------------------------------------------

Mieszkamy na wyspach już ponad rok ale przy każdej możliwej okazji uciekamy do domu. W Anglii nie mamy czasu na wycieczki we dwoje. Praca i nasz trzyletni brzdąc to wszystko co nas pochłania. Pojechaliśmy do Zakopanego odpocząć. Wyrwaliśmy się tylko na dwie noce i nie spodziewaliśmy się, że ten wyjazd będzie tak udany. Ja byłam w Tatrach po raz pierwszy ale na pewno nie ostatni. Oboje zakochaliśmy się w górach i już planujemy kolejny urlop TAM... tym razem z zapasem skarpet ��

- Założyłas w góry stópki i Grześ odał Ci swe skarpety tak?

- Dokladnie �� haha

- Co robicie na wyspach? Jakie były początki?

- Na poczatku Grześ wyjechał sam, mi został rok do obrony magisterki wiec Szkoda bylo zrezygnowac. Po kilkunastu miesiacach rozlaki I ja zdecydowalam sie wyjechac. Poczatki jak zawsze bywaly trudne ale z czasem coraz lepiej sobie tu radzimy. Nie jestesmy w Anglii sami �� przyjezdzaja nasze mamy, rodzenstwo, jedna z moich przyjaciolek postanowila zamieszkac tu na stale. Niby wszystko co trzeba do szczescia jest obok nas ale to jednak nie to samo co w Polsce.


Oboje pracujemy na fabrykach, nie jest to praca marzen ale pozwala odlozyc wiecej kasy.

Szymon - Skorzystać Z Pogody

zur77

170926_1009_83a

- Mam sprawę na mieście, miałem wziąć samochód ale trzeba skorzystać z pogody - jadę motorem :)

Magda - Podróżuje, Pozuje, Fotografuje

zur77

170909_1635_46x__sm170909_1635_45x_smx170909_1635_39xx_sm

- Zrób mi zdjęcie - słyszę

- Z przyjemnością - powiesz mi co ogólnie robisz?

- Podróżuję, pozuję, fotografuję. Jeżdżę po świecie, pozuję i robię zdjęcia

- Pięknie, gdzie trzeba pracować by tak żyć?

- Pracuję dla agencji reklamowych.

----------------------------

- Pracuje dla agencji reklamowych i dlatego jeżdżę ciągle po Polsce, a pozuje przy okazji, nie robię tego zawodowo tylko ze względu na to że takie mam hobby od 5lat,dlatego wszystkie sesję tfp ��
Za granicę jeżdżę raz w miesiącu w celu popstrykania i uchwycenia tego co mi się spodoba:) różnie krajobrazy/widoki/ludzie:)
- Co się robi jak się pracuje dla agencji reklamowych? Gdzie byłaś za granica?
- Promocje, reklama, eventy:) ostatnio to na Słowacji, w Paryżu i w Anglii ��
Ale za 2 tygodnie do Czech jadę i za miesiąc do Portugalii lecę:)
 
Trochę moich fot tu:
 

 

 

Aneta i Aga - Duże Trasy Z Dużymi Plecakami - Rada

zur77

21430058_1717424978269608_3264918602080819643_n21433059_1717425091602930_5642222809953465488_n21430638_1717424841602955_3769668381011415423_n21463356_1717424878269618_7813616556926770211_n21463115_1717425041602935_1139117421274916285_n21430506_1717424798269626_6224891067154581757_n21558719_1717424941602945_6708318459721668672_n170909_1839_56_at_ok_sm170909_1839_60_ar__smal_ok

 Słońce właśnie zachodzi. Dwie dziewczyny prują pod górę

- Jak dobrze widzieć kogoś z dużym plecakiem - słyszę na powitanie

Uśmiecham się, jako członek plemienia  dużoplecakowców automatycznie nawiązuje łatwy kontakt z innymi dużoplecakowcami.

- Gdzie idziecie?

- Spać do schroniska w Piątce

- Nie macie szans, nie ma miejsca, właśnie tam byłem. Ale kawałek dalej jest leśniczówka, widziałem tam grupę wspinaczy, gadałem, mili, jesteście dziewczynami, zapytajcie, może Was przyjmą...

- No i nalewkę mamy w zapasie na taką właśnie okoliczność

- Pewno się uda, powodzenia ...

..........

Napisały potem do mnie:

-  Posluchalysmy twojej rady
Na szczescie
W 5 było strasznie tloczno
Bardzo ciekawy ten twój blog
Skąd pomysł?
- To ciesze się ze pomogłem:) Ciekawość ludzi :)
 
 
- Skąd jesteście?

- Jesteśmy z trojmiasta
Wlazlysny na mnicha
Jak się spotkaliśmy to bieglysmy do leśnika koło pięciu stawów
W niedzielę o 5 rano ruszylysmu na orla perc
Zaskoczyłes nas tymi zdjeciami
 
- Zawsze zaskakuje :) Podeślijcie mi co widziałyście po drodze.
- Proszę, autorem zdjęć jest bartosz&bartosz.
21463283_1716192798405215_7908858283559208506_n

 

Michał - Czuje Się Dobrze W Górach - Czas Nie Gra

zur77

170909_1631_32t_sm170909_1636_62ta_sm

Dolina Pięciu Stawów. Macha mi gdy idę. Lubię gdy ludzie do mnie machają - robię zdjęcie, zawracam i podchodzę, zaczynamy rozmawiać.

- Dokąd idziesz?

- Morskie Oko i potem parking

- Hm, jakby ci to powiedzieć, jest 17, Czas nie gra dziś w twojej drużynie, polecałbym byś miał z sobą czołówkę. Jak nie przyjmę cię na podłogę.

Śmieję się, dziękuję

- Jakoś tak jest że Czas nigdy nie gra w mojej drużynie :) Mam dwie czołówki i zapas baterii do nich

- Skoro tak faktycznie nie musisz się spieszyć :)

-------

- Co powiesz o sobie?

- Uwielbiam chodzić po górach, często tam poznaje wspaniałych ludzi(albo i nie), czuję się tam po prostu dobrze:)

GOPR - Zbyt często

zur77

170909_1540_51tt170909_1541_71t170909_1545_95t170909_1545_93t170909_1540_57tt170909_1544_88170909_1546_00170909_1546_03170909_1539_31170909_1540_46170909_1539_34170909_1539_25aa

Tatry, okolice Doliny Pięciu Stawów - narasta łopot łopat śmigła helikoptera, jest nade mną, podmuch wgniata w ziemię, pilot mistrzowsko drobnymi ruchami utrzymuje stałą pozycje maszyny w porywistym wietrze. Ratownik zjeżdża na linie, podczepia do siebie  rannego, trzymają się spleceni, jadą w górę. Maszyna lecąc dość nisko zlatuje w dolinę. Ratownik będący na ziemi mija mnie schodząc.

- Co się stało?

- Mężczyzna pośliznął się schodząc i  złamał nogę

- Często tak trzeba używać helikoptera?

- Zbyt często...

Ponieważ chodzę bardzo wolno i Alicja z Kingą  wyprzedziły mnie  o kilka godzin mam zdjęcia z 2 planów - ja jestem pod helikopterem, Kinga i Ala dużo wyżej :)

 

 

 

Michał Nadolny - Tancerz Ognia i Nie Tylko :)

zur77

170831_1458_67t__sm170831_1455_58t_sm170831_1455_55__smt170831_1458_66tsm

Strzela z biczy

- Mogę spróbować? - Pokazuje mi co i jak i udaje mi się strzelić, jestem zadowolony,  od czasu gdy obejrzałem Indianę Jonesa mam słabość do biczy :)
- Dlaczego są różowe?

- Bo bardzo dobrze je widać :)

- Jak to się stało że zajmujesz się sztuką cyrkową?

- Początek mojej przygody z tą sztuką zawdzięczam mojemu starszemu bratu. Prawdopodobnie w liceum wybrał się na festiwal o tej tematyce "Ostródzki festiwal ognia" gdzie nauczył się podstawowych technik i przywiózł jeden rekwizyt ze sobą o nazwie poi, który miał Pan okazje zobaczyć na własne oczy (piłki na sznurkach). Zainspirowany opowieściami o tancerzach ognia i ludźmi, którzy potrafią okiełznać ten żywioł już jako 11 letni chłopak poświęciłem swój wolny czas długim i ciężkim treningom, oczywiście pod czujnym okiem brata, który zawsze dbał o moje bezpieczeństwo.

Ciężko jest mi dzisiaj określić ile godzin przeznaczyłem na każdą z napotkanych dziedzin, ale zawsze traktowałem to jedynie jako hobby, gdzie w wieku 16 lat poznałem jednego z zawodowych artystów, który wprowadził mnie w ten świat i pokazał, że jeżeli starczy mi sił i poświęcenia to osiągnę sukces. Moim nauczycielem jest Krystian Minda, polski artysta ekstremalny i połykacz mieczy, który pokazał mi zupełnie inną drogę i na pewno miał ogromny wpływ na to kim dzisiaj jestem.

 


W razie czego przesyłam link do strony: www.michalnadolny.pl

Zapraszam także do sklepu kuglarskiego: www.kuglarstwo.pl

Monika - Księżniczka - Syrenka :)

zur77

170818_1107_25_arielka__sm

 - Moja córka ma takie figurki księżniczek i wyglądasz jak jedna z nich.

- ( Śmiech ) - Tak , syrenka Arielka, wiele osób mi to mówi :)

- Hm , masz nogi i możesz mówić czyli wszystko potoczyło się dobrze :))). Którą Bajkę lubisz najbardziej?

- O Raszpunce ...

-------------------------

Hej, tu syrena z autobusu �� odzywam się, bo miałam napisać.
Spotkaliśmy się, gdy jechałam autobusem do mojej uczelni.
Miałam czerwone włosy i jasną cerę. Rozmawialiśmy o bajkach Disneya przez podobieństwo do syrenki Arieli.
Przy krótkim zastanowieniu wybrałam "Zaplątanych" przy pytaniu, jaką bajkę lubie najbardziej. Może jednak to nie jest moja ulubiona bajka? Większośc jest pięknie zrealizowanych. A może zwyczajnie utożsamiam się z Roszpunką?
 
Mała część z mojego życia

Studiuje kosmetologię i pracuje w sklepie kosmetycznym. Tematycznie, jednak można to odebrać negatywnie, bo mimo, ze zajmuje się ciekawymi tematami urodowymi, to zwykle kojarzy się to z płytką dziedziną przez zapisane już w głowach stereotypy, a nie koniecznie tak jest... Myślałam też nad grafiką komputerową, bo interesuje się rysunkiem klasycznym jak i graficznym. Przez różne względy jednak wybrałam kierunek w stronę medycyny, po którym, mimo wszystko, jest wiele możliwości.
W życiu trzeba próbować. Raz się pracuje w jednym miejscu, potem w innym. Świat się zmienia jak i my ��
Ważne by cały czas się rozwijać.
Oprócz tego interesuje się również wokalem. Myśle nad rozwinięciem tej pasji, jednak na wszystko trzeba znaleść czas...

Pozdrawiam ciepło ��

Początek - Pierwsze Spotkanie - 2

zur77

170831_1508_07ttt_sm

Podobny dialog co poprzednio :) Jak widać więcej klas pierwszych wpadło na ten sam pomysł a fejs wszystko ułatwił :)

- Skąd się znacie?
- Jeszcze się nie znamy - właśnie się poznajemy - będziemy razem chodzić do jednej klasy w liceum więc postanowiliśmy spotkać się wcześniej...

- Jak się znaleźliście?

- Po nazwiskach z listy przyjętych i fejsie :)

Początek - Pierwsze Spotkanie

zur77

170830_1503_47_liceum_sm1

 - Skąd się znacie?

- Jeszcze się nie znamy -  właśnie się poznajemy - będziemy razem chodzić do jednej klasy w liceum więc postanowiliśmy spotkać się wcześniej...

Słonka - Słomka - Obóz Ornitologiczny Kaliszany

zur77

160824_2056_20_xxx160824_2104_00_xxx160825_1631_33_x_s160824_2056_05_xxx160824_2103_45_xxx160824_2056_11_xxx160825_1631_35_xxx160824_2107_89_xxx_ok2160824_2107_98_xxx_ok

Obóz Ornitologiczny Kaliszany - Obchód - w sieci siedzi coś dużego. Nikt nie ma takiego dużego worka na ptaki - dziewczyny wysypują ptasie worki z płóciennej siatki i transportują ptaka w niej. Po drodze spotykają Roberta - wyplątuje z sieci skomplikowanie wplątanego drozda.

- Mamy coś dużego, chyba Kszyk - mówi Kinga

- Słomka

- A może być i Słonka -  zgadza się Kinga

- Słomka, podaj mi słomkę, muszę czymś podważyć dziób - precyzuje Robert :)

Nomen omen okazało się iż była to Słonka :)

---------------

Jeśli  lubisz takie klimaty zapraszam, można przyjechać, info tu:

http://kaliszany.blogspot.com/

 

tak było rok temu:

https://goo.gl/photos/oH8DJYzyxVQSb1pg7

https://goo.gl/photos/yYDysLgPjF2dm5cw8

 

Łukasz cz 2 - Żarty

zur77

170524_2004_90_czb

- Jak Ci idzie wywoływanie bójek? Ludzie chcą się bić czy ustępują?

- No nie zazwyczaj wychodzi na to ze gadamy smiejemy sie i tyle

ale ja nie chce sie bic tak do krwi czy cokolwiek tylko ponaciagac poszamotac
takie no na zarty wie pan...

Łukasz i Ola - Odważni nie tubylcy

zur77

170524_2004_90a

Zaplecza galerii handlowej, grupka młodzieży kryje się na schodach - gdy pytam o zdjęcie uciekają, jeden zostaje , przyciąga do siebie dziewczynę - robię fotę .

.............

- Wyglądaliście na tubylców naszej betonowej dżungli

-hahah

nie nie mieszkamy okolo nwm 450 km od warszawki
na podkarpaciu
przemyśl
masakrycznie wyszlismy
hahaha
 
- Jak spędzacie czas wolny?
 
- Nie nk nwm jak teraz ola ale ja zazwyczaj siedze w parku
z kolegami
- Co lubicie robić? napisz coś o Was...
- To jest tak ola libi jezdzic na rolkach wgl jest strasznie szlona ja tez lubie roznego rodzaju "zadymki" robic
- Co to znaczy zadymki?
- No ja nie moge usiedziec w jednym miejscu musze cos robic kogos szturchnac zaczaic sie czyli poprostu wwolac jakas bujke...

© znajomi Nieznajomi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci