Menu

znajomi Nieznajomi

Zdjęcia ludzi spotkanych na szlaku codziennej gonitwy. Blog Piotra Żurka.

Dorota - Sadzonki drzew za darmo - Brać i Sadzić !

zur77

53110801_707872589614692_7371694361467158528_n53421943_265412677707359_4247630567350206464_n190311_1947_05_ok_sm86ff60f1688a4933bb2e736af44272f0

Spotkałem wczoraj Dorotę - nie wiem pamiętacie czy nie  - fotografują jej życie od lat -  jest bezdomną co buduje domy z wyrzuconych mebli i hoduje kozy - Chce by rosło więcej drzew więc za darmo rozdaje sadzonki - umówić się można pod tym telefonem zapraszam :)

------------------------------------

https://www.facebook.com/Nieznajomi/posts/1746000122151433

http://nieznajomi.blox.pl/2018/04/Dorota-Produkowac-Tlen-Oraz-Jest-Miejsce-Do.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/12/Doreczyciele-Sw-Mikolaja-Dorota-Podzielic-sie-z.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/11/Magda-i-Kaja-Zwiadowcy-Sw-Mikolaja-Szlachetna.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/10/Dorota-Pozegnanie-Koziolka.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/10/Dorota-Okrazona-Osaczona-Ograbiona.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-1.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-2.html

 

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-3-Nocne.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Enklawa-Doroty-4.html

 

Wpisy o miejscu gdzie mieszka:

 

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Pajecza-Ostoja.html

 

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Domek-Muminkow.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Palac-Szecherezady.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Rosliny.html

http://nieznajomi.blox.pl/2017/04/Lokacja-Spustoszona-Kraina-Pasiasty-Ostatni.html

Kamila - Zbiegi Okoliczności

zur77

190305_2039_71_a_ok_ok_sm

Złapałeś mnie pogrążoną w moich melancholijnych przemyśleniach. Wracałam do domu po pracy, uczę dzieci języków obcych. Naprawdę to lubię ale tego dnia byłam wykończona. Myślałam wtedy o zbiegach okoliczności. Ciągle mi się jakieś zdarzają. Tak jak teraz. Pierwotnie chciałam wziąć metro, a jednak zamarzałam i czekałam na ten autobus dwadzieścia minut (warto być konsekwentnym).

Co mnie popchnęło żeby zostać na tym przystanku?

Kamila

Dokąd Idziesz Kobieto? - Tańczyć !

zur77

190228_2025_16tsm1190228_2023_97tsm1190228_2034_80tsm1190228_2020_62tsm1190228_2025_27tsm1190228_2023_02tsm1190228_2048_43tsm1190228_2056_65tsm1190228_2050_74tsm1190228_1946_22asm1190228_2055_33tsm1 Noc,stacja metra kabaty, Widzę ze zbiera się grupa dziewczyn

- Będziecie coś robić razem?

- Tak tańczyć

-Mogę iść zobaczyć?

- Tak, chodź.

Idziemy, po drodze jedna z dziewczyn która jest pierwszy raz relacjonuje rozmowę z mężem

- Dokąd idziesz kobieto po nocy? -pyta mój pan i władca

-Na metro kabaty

- Na metro kabaty?! Ale po co?

-Tańczyć!

------------------------

Kasia:

Zaczynaliśmy w 5 osób, w warszawskich parkach, tańczył z nami Instruktor... Zrzucaliśmy się na 1 godzinę jego pracy. Było super ��
Przechodnie czasem się zatrzymywali... czasem szli długo trzymając głowy odkręcone do tyłu i trzymając wzrok na nas...
Byli i tacy, którzy prosili by móc się przyłączyć.
W końcu ktoś zapytał, kiedy będziemy tu znowu i przyszedł na kolejny raz...
było nas 6, 7 , 15 osób - grupa rosła.
Ludziom podobało się to "składkowe" na Instruktora. podobało im się to, że instruktor może być sobą, pokazuje nam swój charakter, bo "nie jest w pracy"
po tańcach, żeby chwilkę odsapnąć siadaliśmy na ławkach w parku i gadaliśmy, potem ktoś rzucił by razem gdzieś pójść i tak zrodził się nieodzowny element naszych tanecznych warsztatów - integracja po zajęciach w pobliskich kafejkach
W 2017r oficjalnie otworzyłam stowarzyszenie "tanecznym krokiem"
z każdym dniem nas przybywa...
mamy już 3 sale - na Bielanach, Kabatach i w Centrum
łącznie na chwilę obecną stowarzyszenie oferuje 12 godzin warsztatów tanecznych w miesiącu.
Jesteśmy samowystarczalni, opieramy się tylko na składkach członkowskich.
członkowie mogą uczestniczyć we wszystkich warsztatach i imprezach, które organizujemy.
Koniec z samotnością, porzucamy ekrany a kanapę oddajemy do schroniska �� My tańczymy, gadamy, śmiejemy się. wychodzimy potańczyć, do ludzi, z domów!
jeśli ktoś chce wyjść z domu - kontakt:
798 808 502
 
na dziś dzień spotkania w 3 miejscach
 
Wtorki 19.30 dom nauki, ul. SCHROEGERA 82 w domu nauki.
Czwartki KABATY ul. Pułkownika Zoltana Balo 1, szkoła
PRIMUS, 20.00 PIĄTKI ul. Towarowa 22 , godz 18.00 centrum Jupiter
grupa na fejsie :
 

Beata Maria Kawka - Oko Wydłubali mi Mokotowscy

zur77

190218_1417_07_sm

- Zostałam adoptowana, trafiłam do  sadystów ale  umarło im się w końcu a ja dostałam spadek. Zainteresowali się mną Mokotowscy - dom spalili, zabrali 19 tysięcy, oko wydłubali i w wieku lat 15 znalazłam się bez oka na ulicy i tak się tułam

- Czemu teraz jesteś taka poobijana?

- Nie wiem, takie strupy  ogarniają mi całe ciało - jestem na coś chora, powinnam iść gdzieś do szpitala ale nie mam gdzie...
 
Napisz o tym z nazwiskiem  bardzo bym chciała żeby ktoś mi wreszcie pomógł.
----------
Beata to kolejna ofiara okaleczona przez  Mokotowskich jaką spotykam na ulicy - Tu Radek:
 
------------------------------
Beatę spotkałem na pl Zawiszy  2019 02 18 - przypuszczalnie pojawia się w tych rejonach, niestety nie mam do Niej kontaktu
 

 

 

Anna - Ratować domową dżunglę przed ziemiórkami

zur77

20180122_19440020180122_193606180204_2131_17_szcz_x51685715_1093163750864596_4294798572504743936_n180204_2129_09_szcz_x180204_1340_64_szcz_xx190209_1552_93_sm190126_1342_37_ggg190126_1342_35_ggg52100126_2091846214434838_3936864648120238080_n

Kolejka w sklepie, Biorę do koszyka  2 piwa
- Weź jedno -  mówi Ala
- Wezmę 2 może im posmakuje
Dziewczyna w klejce stojąca przed nami uśmiecha się
- Robię pułapkę na muszki owocówki, mamy szczury i skubane lęgną się w ich jedzeniu, chcę spróbować piwa, soku jabłkowego i octu jabłkowego
- Ja walczę z ziemiórkami i tez hodowałam szczury, 2 jak wy :)
- Ziemiórkami? 
- Tak żyją w doniczkach i niszczą moja dżunglę 
- Masz dżunglę, opowiesz mi o tym? - daje wizytówkę z adresem bloga
- Znam ciebie pisałeś kiedyś o mojej koleżance, Neli
- Znasz Nelę? Właśnie ja widzieliśmy Ją na ZIMIErnikejszyn, była  tam tęczowym psycho predaorem
-Cala Nela :)

Świat jest mały :) opowieść o Domowej Dżungli :

- Pozdrawiam już z KENu �� to było najmilsze stanie w kolejce, bardzo dobrze Was poznać! ��

- Przypomnij proszę jak się nazywają te zwierzaki z doniczek?

- Ziemiórki! �� paskudy próbują zniszczyć mi dżunglę. Cała kawalerka stoi w roślinach, nie mogłabym bez nich funkcjonować. Co ciekawe, jeszcze dwa lata temu nie miałam żadnego kwiatka.
- Skąd bierzesz rośliny? Super dźunglowce mają przyjemne liście ��
Ostatnio jestem na etapie, gdzie tak bardzo potrzebuję wiosny, że łapię je nawet w marketach przy robieniu codziennych zakupów, ale te chowają się najgorzej. Część z nich jest adoptowana z grup na facebooku. Kiedy ludziom rozrastają się rośliny, oddają szczepki do adopcji - potrafią wysyłać je na drugi koniec Polski �� No i oczywiście król mojego mieszkania, wzór do naśladowania i feniks z popiołów - fikus lirolistny. Ten to dopiero ma historię. Chcesz? ��
Anna Frydecka
- Pewnie poproszę bardzo  
- Na grupie Uwaga! Śmieciarka jedzie! Ktoś wrzucił post z informacją o wystawionym na śmietnik fikusie, jednej z największych odmian. Straszliwa rozpacz, kilka liści na czubku, grubo ponad dwa metry wysokości i mocne zgięcie. Szybka decyzja, zapakowałam się do samochodu, pojechałam, znalazłam. Szarpałam się, żeby wsadzić go do minivana, w miedzy czasie rozpadła mi się w rękach drewniana donica, w której sobie dogorywał, a ja z moimi wysiłkami stałam się wielką sensacją ulicy. Ostatecznie korzenie znalazły się w bagażniku, liście na desce rozdzielczej, udało się. Fikus dojechał do domu, został pokrojony, dostał nową doniczkę, ziemię i dom. Nie wiem co przeżył wcześniej (miał co najmniej kilkanaście lat), ale odwdzięczył się lepiej niż jakikolwiek okaz dostępny w sklepie i teraz dziesięć jego nowych gałązek ma ambicję przejąć moje mieszkanie. Zawsze staram się naprawiać świat małymi rzeczami, ale nie zawsze się udaje. To jedna z moich najlepszych "małych" nagród ��
 
- Czadowa opowieść
- Bardzo mi miło �� robisz niesamowicie fajną robotę i masz naprawdę świetną rodzinę �� pogłaszczcie ode mnie szczurki i powodzenia w walce z owocówkami!
 

Uwaga Groźny Pająk w Bananch - Nieznajomy gość z tropików - nie zlewajcie wariatów

zur77

190123_1952_63_sm190123_1952_65a_sm190123_1952_66_sm190123_1952_66_b_c

Sklep, sięgam ręką po banany, kątem oka widzę że na nich coś siedzi - natychmiast odrzucam od siebie- wpadają do skrzynki z arbuzami - dociera do mnie co widziałem.
-Duży pająk - mówię do gościa który na mnie patrzy podejrzliwie
- Pewnie ukryta kamera - lekceważy
Kobieta obok sięga rękę po kolejne banany
- Tam był wielki pająk, pani zostawi - mówię.
Zlewa mnie całkowicie, bierze dużą kiść i pakuje do siaty.

Wołam dziewczyny ze sklepu, każe wziąć rękawice od pieczenia chleba i duży słoik - znam je w miarę, słuchają się
- Nie mamy słoików
-To plastikowe pudełko, np takie - z ciąga z półki, dziewczyny w rękawicach odwalają ostrożnie arbuz za arbuzem - jest ! przykleił się do arbuza, skoczył wpadł z powrotem do skrzynki
-Zadepcze go - woła ochroniarz
-Nie , może być jakiś ciekawy okaz trzeba go do zoo - wołam.

Udaje się go w końcu zapędzić do pudełka . Wiedziony ciekawością ostrożnie przeglądam resztę bananów - na wszystkich maleńkie , przejrzyste pajączki - patrze w milczeniu na drzwi za którymi jakiś czas temu zniknęła ignorująca moje ostrzeżenie babeczka z dużą siatą bananów.
Gdybym wiedział to co teraz siła bym ja od nich odgonił.

W sumie to przydałoby się ostrzeżenie na sklepie - nie wiadomo ile osób wzięło pająki do domu razem z bananami - były małe i przejrzyste, trudne do zauważenia - jak uciekną w mieszkaniu to mogą z czasem urosnąć , jedna babka wzięła na pewno ta co ją ostrzegałem

--------
Każe zebrać ostrożnie wszystkie banany i pudełka do foli i wystawić na mróz oraz zadzwonić po ekopatrol

W domu patrze w neta -mój gość to wałęsak brazylijski -śmiertelnie jadowity pająk, przyczyna najczęstszych śmierci ludzi ukąszonych przez pająki , często trafiający do europy z bananmi.

dzwonie do sklepu żeby podeszli do sprawy poważnie - mówią ze wezwali ekopatrol i czekają...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wa%C5%82%C4%99sak_brazylijski

 

wpis na fejsie:

https://www.facebook.com/Nieznajomi/posts/2016182155133227?__xts__[0]=68.ARDoBcJkBaTAC7esP0mx9JOxXnYt8kK5Mdk9XBgnrlXNiRa__MCEamvb4XRJWnVGJkuDMhUtjVDB7EUeiipzceBQXuIFveEhC4-r8pSb16iZ26Gntmr74EvTRCgiFEhNfDjEaT0JbkGIl5OT-UmfDyfk81yevq7Sfm9k-D5HgV5I3qYqHhRcJO1aDyHARbF4Qa-SMhZTEIPfWoeM7xJ-zCMvvGbwj-yg4tAk7yQ1QqJsGrgGzCn3T8INXNzSH8tBxoybD2eEsRKh8TG0_cWOTgakkDADb4TOeDJPVhQLNEiLo8XlgEnrmp9hUokCP1HsJLEyvsKLFvaKyeTwTSDlAuEp4A&__tn__=-R

Spotkanie W Realu episode 2 :)

zur77

IMG_1976a_piotr_urek_zimiernikejszyn_2

- Nałogowo zmieniam nieznajomych w znajomych - takie hobby. Zaczepiam obcych ludzi, nieakceptowalnie skracam dystans i wypytuje - każdy człowiek to wszechświat wspomnień i przeżyć, wydobywam je i chronię przed zniknięciem - upubliczniając - taka archeologia wspomnień :) 
Niektóre opowieści są niesamowite inne zwyczajne, wszystkie warte zachowania ...
Chciałbym podzielić się z wami moimi ulicznymi spotkaniami, opowiedzieć o niezwykłych ludziach których mijamy co dzień...

http://nieznajomi.blox.pl/

https://www.facebook.com/Nieznajomi/
 — z: Piotr Żurek

 

 

Jagoda i Dżo - Koniec Świata - Połączeni przez Pokojowy Patrol Finał WOŚP

zur77

190114_1934_05_smat190114_1935_13_sm_t

Dworzec, całują się mocno, zapamiętale,  jakby miał skończyć się świat

- Które z Was wyjeżdża?

- Oboje

- Jak to oboje?

- Nikt z nas nie mieszka w Warszawie. 

- Długo się znacie?

- Jeden dzień no z dzisiejszym to dwa. Byliśmy w Pokojowym Patrolu, na Finale WOŚP

--------------------------------

Poznaliśmy się w Pokojowym Patrolu, na Finale WOŚP. Pokojowy Patrol nie tylko nas połączył. Jest tam dużo miłości, pozytywnych ludzi i zdarzeń i serce pęka gdy przychodzi czas rozłąki, gdy każdy wsiada w pociąg do swojego miasta. Wierzę w miłość, wierzę w ludzi. Wierzę w to, że takie spotkania nie są przypadkowe.

Ja z Kalisza, Dżo (Maciej) z Gorzowa. Wracaliśmy razem autokarem, miałam wysiąść w Poznaniu i przesiąść się do pociągu do Kalisza, a z tej miłości przespaliśmy Poznań i obudziliśmy się w Gorzowie. Odprowadził mnie na pociąg, przeżyliśmy razem piękne chwile a teraz już jestem w drodze do Holandii.. ��

 

 

Yana - Ścigana przez FSB

zur77

bl7Amo1ihjw

 
Przy przekraczaniu granicy  Kanada  - USA  okazało się iż Rosji nie w smak są podróże Yany - FSB wystąpiło o ekstradycję i oskarża o handel niewolnikami 
 
W opisie jej towarzysza Siegieja :
 
- Wzieli  paszporty i natychmiast zaczęli nas przeszukiwać, przechwycili telefony, plecaki i ogólnie wszystkie rzeczy. 
- Po jakimś czasie Yana została wzięta w głąb posterunku , a ja usiadłem na korytarzu i zastanawiałem się, co to  za zwierzęce podejście do Rosjan! Może dlatego, że szliśmy pieszo, a może z powodu jabłek i kiełbasy z niedźwiedzia, które próbowaliśmy przemycić? 
- Tymczasem funkcjonariusze celni długo grzebali w plecakach, usuwając nieznane im przedmioty. Ze wszystkimi strażnikami studiowałem przez długi czas słoik z suszonymi grzybami, nasze  botki z kombinezonu przeciwchemicznego . Kiełbasa i jabłka ich nie interesowały. chociaż byłem gotowy oddać kiełbasę, żeby się ich pozbyć. 

"Kilka godzin później Yana została przywieziona, jak się okazało po przesłuchaniu, gdzie została poinformowana, że ​​FSB oskarża nas o handel niewolnikami i prosi o naszą ekstradycję." I że FSB jest tak potężną organizacją, że teraz nie wiedzą, co z nami zrobić
 
- Przesłuchanie prowadził Meksykanin, który mówi po angielsku nie lepiej niż ja. Przysięgałem pod przysięgą, że nie handluję ludźmi i nic nie robię. Meksykanin był zaskoczony, że po takim zachowaniu władz rosyjskich  wciąż chcemy kiedyś wrócić do Rosji. 
 
Pomogły zdjęcia z przepłynięcia cieśniny Beringa:

- Spojrzeli  tylko na zdjęcia katamaranu i zdumiali  się. To zdjęcie w telefonie jest sukcesem. Pojawiła się myśl, aby go wydrukować , aby nie grzebać w telefonie za każdym razem. 
- Potem wzięli odciski palców i zrobili zdjęcia twarzy i profilu, wszystko jest jak w filmach. Kraty i  betonowa ławka z pierścieniami na kajdanki czekały obok.
- Już wyobrażałem sobie, że jestem w kajdankach lecących samolotem do Moskwy, ale tutaj nagle zostaliśmy nagle zwolnieni, a nawet dostaliśmy   babeczki  z ciasta  jako rekompensate. Ameryka ma bogate doświadczenie niewolnictwa i, jak się okazało, nie rozdaje niewolników, nie odesłali nas
- Przejście graniczne zajęło 7 godzin, najdłużej w mojej praktyce. 
- Ogólnie rzecz biorąc, jeździmy teraz po stanach i zastanawiamy się nad uzyskaniem azylu od agentów FSB, 

 Na zdjęciu fragment protokołu przesłuchania.
 
--------------------
Istnieje  prawdopodobieństwo, że w pierwszym kraju podobnym do Wenezueli Yana  zostanie schwytana i odesłana do Moskwy a tam oskarżona o handel niewolnikami, zdradę, topienie lodu na Antarktydzie itp. Zresztą kiedy sprzedajesz ludzi, może ci się przydarzyć wiele różnego rodzaju śmieci i nikt nie będzie tym specjalnie zdziwiony. Dobrze że nie  ma  "zdradę ojczyzny" lub "wroga ludu" bo to kończy się konfiskatą. 
---------------------
Jeszcze wypis z lokalnej prasy:
 
Przepłyneli  z Chukotki do  USA obok strażników granicznych
 

Wczoraj, 27 sierpnia, dwóch Rosjan podróżujących katamaranem przybyło do amerykańskiego miasta Nome na Alasce, gdzie zarejestrowali przejście graniczne w USA i otrzymali pieczątki w paszportach. W tym samym czasie podróżnicy oficjalnie nie opuścili Rosji - w Cieśninie Beringa zgubili drogę we mgle i przypadkowo znaleźli się na amerykańskich wodach terytorialnych, donosi agencja informacyjna Czukotka.

   "Weszliśmy  w gęstą mgłę. Łatwo jest zejść na manowce. Oba oceany uspokoiły się z niecierpliwością. Po 14 godzinach płynięciai mgła opadła i pojawił się Cape Cape Wales. Walia Alaska. Stany Zjednoczone Ameryki "

 Katamaran podróżnych znajdował się niedaleko miasta Walii, ale odprawa celna obowiązuje tylko w Nome, gdzie lokalne władze informowały o pojawieniu się nagle Rosjan. Jednak nie zastosowali żadnych sankcji wobec cudzoziemców,  ponieważ posiadali amerykańskie wizy, dostali znaczki wejściowe w Nome.

 Anadyr Service FSB Rosji Departament Straży Granicznej Wschodniego Regionu Arktycznego zasugerował, że podróżny powinien zwrócić się o pomoc z najbliższego rosyjskiego konsulatu na Alasce w celu zorganizowania powrotu na terytorium Rosji.  

Jacek - W Szkocji policjant jest Święty

zur77

181223_1816_54_sm

Jacek - pracowałem 9 lat w Szkocji, w branży muzycznej, organizowałem koncerty muzyczne, poznawałem  sławy - Blondie, Mika Jagera,  Roling Stones, The Exployted  -  Dałem niechcący w ryj policjantowi na ulicy - policjant tam jest święty - natychmiastowy deport do kraju - tu najłatwiej zatrudnić się na budowie - kolega spuścił mi wiadro z betonem na ręce - nie miałem ubezpieczenia -  skończyła się praca, skończyły się pieniądze  - mieszkam na klatce.

 

 

Yana - Aktualizacja 3

zur77

45148046_2093773823977037_5555223014041190400_o47165472_2457254880957142_4779679175969603584_n44628879_2076000102421076_7419268618988290048_o45351174_2100230979997988_508112575490162688_o46120860_2112344228786663_4310298722928951296_n49572491_2182113411809744_7627662622623531008_n48382077_2147328765288209_4776124029675241472_o47117538_2135222369832182_6089952562721587200_n48414250_2170783732942712_5154605880762695680_oA7UA3djSlmMuUJeOAHiNoUlYineEqb084tyN9qNUxPUw48995954_2160204197333999_9067551031377788928_oVqx9Z9Pewysyu1gefpiSUwy9GJl0DR2k8cZNZBxsy7IE45876482_2109252302429189_6389314205614342144_oNbgpfWaaYm4

2gGVs5hC1Q_1DdT6xyMaJcsvV5c4AKvw8
qzROsit8BQ8

foHVFbK0B5gYana - Napotkała na swej drodze wielkie miasta ( dość męczące ), Mija kolejne krajobrazy i strefy klimatyczne - obecnie z tego co wiem po pokonaniu Syberii, Cieśniny Beringa, Alaski, Kanady, USA dotarła do Meksyku .

 Moskwa - Jakucja - Czukotka - Alaska - Kanada - USA, Waszyngton - Oregon - Kalifornia. Będziemy wyglądać co dalej ...

" Dobry Chińczyk prowadzi nas przez cały dzień wzdłuż gór pokrytych jodłami, wodospadami i jeziorami Kolumbii Brytyjskiej. Komunikacja opiera się na gestach, tuzinie angielskich słów i wymawianych "Ooh-oh-oh-oh" na różne sposoby. Wieczorem Jiang i Song gotują pikantną wołowinę z selerem i opowiadają o swoich planach przeprowadzki do Kanady."

"Wyszukasz mnie i znajdziesz mnie, jeśli będziesz szukał z całego serca", pastor Joe cytuje proroka na swojej wizytówce. Pod mżącym deszczem szliśmy pustymi nocnymi ulicami kanadyjskiego miasta Stuart. Okna prywatnych domów i hoteli promieniowały niedostępnym światłem. Policjant zwolnił, by zapytać, czy wszystko jest w porządku. Uczucie bezdomności, rosnące, doprowadziło nas do otwartych drzwi kościoła baptystów. Pastor zszywał dziurę w blaszanym kubku przygotowując się do porannego chrztu. Widząc pragnienie schronienia, działał w najlepszych tradycjach chrześcijaństwa. Na drugim piętrze kościoła znajdował się pokój, którego zgrabność była niezgodna z naszym wyglądem. W zwyczajnym geście pastor przekazał gościom hasło Wi-Fi. Zaproszenie do jutrzejszego Święta Dziękczynienia było fantastyczne."

"Trzech brodatych mężczyzn w bieli bije w bębny i śpiewa. Mają na sobie żółte turbany i ceremonialne sztylety. W błyszczącym ołtarzu sługa uroczyście macha włosową różdżką nad świętą księgą. Pod koniec wieczornej wizyty goście otrzymują banan. Sikhowie są gościnni i gościnni. "Zanim zostaniemy muzułmanami, sikhami, hinduistami lub chrześcijanami, najpierw stańmy się ludźmi", sugeruje założyciel tej religii, Guru Nanak. Pięć wieków później jego zwolennicy wprowadzili tę receptę w życie - w szczególności w kanadyjskim mieście Prince George. W porze lunchu, chapati i pikantny gulasz przychodzą do mnie znowu i znowu z dodatkiem, aż w końcu ośmielam się powiedzieć: "Dziękuję, to mi wystarczy".

"Trzeciego dnia mieszkamy w nowoczesnym domu ze słomy zasilanym baterią słoneczną. Z okna widzę rzekę, góry i las. Rano szybuję po łodzi na powierzchni wody, wieczorem - na rowerze elektrycznym na płaskiej drodze. Budda siedzi na werandzie, ściany domu zdobią mandale i abstrakcyjne obrazy. Wyciągam rękę, a książka jest pełna mądrości i humoru. Dostosowanie życia Kanadyjczyka martwi rosyjską duszę. Czekoladowy Labrador Tio, wielka i potężna bestia, zachowuje się jak jedwab, a tylko czasami puka mnie swoją szaloną przyjaznością."

" Zawsze marzyłem o dziadku. Który mi pozwoli, zostanie wzruszony, że mam dobry apetyt i że w zasadzie jestem na świecie. Nie znałem moich dziadków. Już w wieku dorosłym poznaję ludzi, którzy zastępują tę postać. Jedno z tych spotkań odbyło się wczoraj. Widząc mnie, Michael rozjaśnił się. Poklepał mnie po ramieniu, cieszył się, że podobała mi się pizza, namówił mnie, bym jadł lody, błagał, żeby nie mył naczyń, łapał każde moje słowo i przyrzekał, że rano zachowywał się cicho, jak mysz, żeby nie zakłócać snu. Michael niedługo skończy 70 lat. Urodził się w Kanadzie, w wiosce Ługowo, we wspólnocie Dukhoborów, którzy płynęli tu z przedrewolucyjnej Rosji ze względu na "pracę i spokojne życie". Śpiewa psalmy po rosyjsku, rano biegnie maratonami i zamierza poślubić swojego byłego kolegę z klasy. Michał, czyli Michaił Michajłowicz, skarży się, że nikt nie będzie mówił w języku przodków. Być może dlatego goście z Rosji są dla niego taką radością."

"Przekraczamy granicę Kanady i Stanów Zjednoczonych. Przesłuchanie, odciski palców od atramentu, fotografia metryczna, godziny oczekiwania i zbliżające się kajdanki dostarczają materiałów do najbardziej paranoicznych marzeń. Z poczuciem winy strażnicy graniczni są przyrządzani z domowej roboty babeczek, a w nocy patrzą na nas swobodnie. 
Amerykański autostop w pierwszym dniu jest obiecujący. Sady jabłoni zostają zastąpione przez góry. Chrześcijańska artystka Lindy odsłania menonitów i daje nam swoją książkę i malarstwo. Obraz oswoił jej dzikiego konia. Krótko przed kierowcą z Seattle chce słuchać rosyjskiej muzyki. Zemfira i wczesna Alla Pugacheva przychodzą mi na myśl, a pod "Milionami czerwonych róż" wkraczamy do amerykańskiej metropolii."

Miasto - "Ulice obcego miasta pokryte są rzeźbionymi liśćmi. Prywatne domy zdobią szkielety, dynie i inne cechy amerykańskiego święta. Od czasu do czasu ludzie koncentrują się na stoperach. Kim jestem Dlaczego tu jestem? Czuję moją odmienność w tym medium. Pada. Pusty autobus zabiera mnie do centrum. Wśród drapaczy chmur zataczających się bezdomnych. Jeden po drugim, dwa po drugim lub w grupach, tłoczą się wokół bunkhouse i zamkniętej biblioteki, przechodzą przez jezdnię z wózkami, śpią pod szopami. Przyspieszę kroku, muszę wydostać się z labiryntu tych ścieżek. Jest taki adres, w którym wydaje mi się, że zna i czeka, chociaż trudno w to uwierzyć. Idę tam i stopniowo odzyskuję rozum."

"Dom na trzech sosen, nasze następne mieszkanie, drży od porywów wiatru. Na dużym ekranie niebieskie humanoidy latają na pterodaktylach. Schody idą w górę - to gospodarze, mąż i żona, przynoszą pieczeń, sałatkę i owoce. "Chcemy po prostu zrobić coś dobrego", usprawiedliwiają i nostalgicznie za swoją młodość, w której dużo podróżowali."

Evergreen Washington State zostaje z tyłu, nasza droga leży przez nieużytki Oregonu. Przekraczamy 45. równoleżnik, środek między biegunem północnym a równikiem, z meksykańskim kierowcą ciężarówki Roberto. Jedliśmy razem z nim w przydrożnej kawiarni, tak jak w filmie drogi. Roberto prawie nie mówi po angielsku, dlatego jego wypowiedzi są tylko merytoryczne. Zna nazwisko Dostojewskiego, Gorkiego, a nawet Ostrowskiego. Teraz czyta "Anna Karenina". Jego ulubionym ptakiem jest orzeł.

Las Vegas - Ostatnie dni autostopu zwalniają. Wynik nie jest już setkami, ale dziesiątkami mil. Kierowcy udają, że nas nie zauważają. Niektórzy ludzie machają i uśmiechają się. Jednostki pokazują "kurwa", a jednostki się zatrzymują. Czasami proponujemy iść z tyłu. W jednej pozycji, w dysfunkcyjnej przestrzeni mieszkalnej, utknęliśmy przez długi czas. Rowerzysta, z groźbą skierowania się na mnie, rozciąga dwadzieścia. Przewijany przechodzień podaje mi torebkę chipsów. W końcu starsza pani z psem zabiera nas kilka kilometrów i daje Biblii wspaniałe pożegnanie. "Bądź ostrożny", od czasu do czasu ostrzegaj nas. "Bądź ostrożny w Kalifornii, w San Francisco, w Las Vegas, w Los Angeles 

"- Jestem zimny. 
- Cóż, ubierz się. Lub uciekaj. 
W tym duchu jest lato, jesień. Upał się dzieje, ale jest przejściowy. Z rzek, mórz i jezior wieje zimno, a Pacyfik obmywa Kalifornię w ogóle się nie ociepla. Dlatego po obejrzeniu ogłoszenia "Gorące prysznice we wtorki w naszym kościele!", Spieszę się tam."

" Kalifornia : Podróż lądowa z Moskwy do Kalifornii trwała dokładnie 5 miesięcy. Zastanawiam się, ilu rosyjskich osadników tu przybyło? 
Pierwsze wrażenia na temat Ameryki są sprzeczne. Z jednej strony, najbogatszy kraj na świecie, sama Kalifornia, jest 2 razy bogatszy od Rosji. Z drugiej strony, jeśli chodzi o poziom uprzejmości, nie jest to wcale Europa, jak wcześniej sądziłem, a nawet Kanada. A w niektórych miejscach przypomina Afrykę. Bogate dzielnice przeplatają się z biednymi, z chatami z desek i sklejki, ruinami i chlewie wokół. Wzdłuż stoków są znaki na temat 1000 dolarów grzywny za śmieci i natychmiast góry śmieci i puste butelki. Czasami nie jest łatwo znaleźć miejsce pod namiotem, ponieważ wszystkie dobre miejsca są już zajęte przez bezdomnych, w liczbie których Stany można porównać tylko z Etiopią. Ogólnie rzecz biorąc, nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że "pensja" bezdomnego to 850 dolarów plus garść innych gadżetów. 
Każdy zastrasza nas lokalną zbrodnią i rabusiami, podczas gdy ludzie mieszkają w domach z oknami w pół-ścianach bez płotów i krat i kartonowych drzwi z nominalnym zamkiem. 
Istnieje wiele różnych dziwaków i nieznajomych, podczas gdy wszystko jest spokojne, a ludzie są ogólnie przyjaźni.
Autostop na zachodnim wybrzeżu jest dość dobry, nie gorszy niż w Rosji. I pojawiają się także autostopowicze. Wielu kierowców pomogło nam w każdy możliwy sposób: traktowali, wprowadzali, przekazywali pieniądze, a nawet pisali znaki stopu. 
Policja nie wykazała zainteresowania nami, a także na Alasce iw Kanadzie. Ale nie weszliśmy jeszcze w stanach, w których podróż autostopem jest zabroniona. Po prostu rozbij namiot i pal ognia) 
I reprezentowałem Amerykanów bardziej przestrzegających prawa. A potem bardzo rozwinięta została zwięzłość i pofigizm. A oni sami łamią i mówią nam, jak, co i gdzie lepiej jest przełamać. Ogólnie rzecz biorąc, nigdy Niemcy. 
Ceny żywności są już dość porównywalne z rosyjskimi, a coś jeszcze tańszego. Aż do ostatnich wojen rosyjskich było tu ogólnie tanie.
Banki żywności jeszcze się nie opanowały, działają jakoś bardzo krzywo, np. Kilka dni w tygodniu przez 3 godziny, to nie działało tak daleko. Jak pójdziemy, napiszę osobno. 
Odtąd też nie zostały umieszczone w doss-house'ach i nie ma wystarczająco dużo miejsc dla lokalnych bezdomnych, śpią gdzieś na ulicy. 
Już wielu kierowców poleciło nam pracę na plantacjach konopi, mówią, że płacą 20 USD za godzinę i biorą każdego z rzędu. Ale jakoś nie chcę, są tak bogaci, dokąd pójdą! Mam nadzieję i bez nas poradzimy sobie. 
Podczas wspinaczki na sekwojach są całe lasy tych 100-metrowych czerwonych sekwoi, z ogromnymi drzewami wbitymi w beczkę jak śledzie, nie jest jasne, jak rosną tak mocno! Niesamowity widok! Ogólnie rzecz biorąc, natura tutaj jest bardzo różnorodna i piękna, mamy nadzieję, że zobaczymy więcej.

"Sekwoje - Zmęczeni cywilizacją, żyjemy w starożytnym lesie, wśród sekwoi i paproci. Rdzewieje w krzakach wydzielają nieśmiałe mlecze. Tysiącletnie drzewa cicho wznoszą się ponad nami. Masy ich zawalonych braci dają pożywienie dla nowych pędów. Niektóre sekwoje są puste wewnątrz i najwyraźniej służyły jako mieszkanie dla drwali z minionych stuleci."
 
"Mityczne San Francisco jest naprawdę zniechęcone - dzięki pochlebstwu Chinatown, arogancji drapaczy chmur, mnóstwa ludzi skulonych w kupce szmat na chodnikach. W oknach golą nogi, wchłaniają piętrowe hamburgery, leżą w shavasanie. Obiad w biednych domach jest tylko trochę gorszy od obiadu w prestiżowym klubie jachtowym. Sumiennie wspinamy się po stromych zboczach miasta, a nawet fotografujemy most Golden Gate o świcie, ale coś ważnego wciąż ucieka."
 
" - Czy jesteście dobrymi ludźmi? 
Nasilenie tonu sprawia, że ​​wątpię: czy jesteśmy wystarczająco dobrzy, aby spędzić noc w klasztorze karmelitów? Może uczciwiej jest po prostu rozbić namiot na plaży? Nadal nie mam czasu, by odpowiedzieć, jak po mocnym uścisku dłoni wprowadzają nas do małego domu, który jest godny najbardziej pobożnych mieszkańców. 
"Jeśli coś się tu wydarzy, w moim sercu będzie dużo smutku" - ostrzega siostra Michelle. 
Opuszcza i siedzę cicho, martwiąc się, jakby coś się nie stało."
 
" Dolina Śmierci pogrąża mnie w stanie bezczynności. Resztki ciemnego kamienia, węże i skorpiony śpią, słońce promieniuje letargiem, szaleje tu latem. Świat wyblakł i uschło. Ludzie w okularach słonecznych poruszają się samochodem między platformami widokowymi ze względu na inną flegmatyczną "Wow".
 
Znalezione buty - Sześć miesięcy temu kupiłem buty w Moskwie, a teraz płoną w ogniu na środku pustyni w Arizonie. Wspięli się w góry i zstąpili do kanionów, chodzili po drogach i miastach i stali się bezużyteczni. W nowym roku - z nowymi butami znalezionymi na poboczu drogi!
 
Alaska  - Spędziliśmy trochę ponad miesiąc na Alasce i chciałbym powiedzieć kilka słów na ten temat. 
To piękna kraina! Niesamowita natura, gościnni ludzie, dobry autostop. Tutaj nie ma policjantów i straży granicznej, nie sprawdzają dokumentów i nie sprawdzają niczego, ale wierzcie w słowo. Nie ma tu zwyczaju kradzieży, można bezpiecznie zostawić rzeczy i upewnić się, że nikt ich nie dotknie. Nawet opuszczone i zwijane domy stoją nieprzygotowane od dziesięcioleci. Ludzie nie tylko nie biorą nic, ale w zasadzie nie idą tam. 
Lotnictwo jest tutaj dobrze rozwinięte, wiele samolotów lata codziennie do najbardziej mikroskopijnych i odległych wiosek, co obiecuje wielkie możliwości dla przewoźnika lotniczego. 
Tutaj naucza się ogromnej ilości broni i dzieci od niemowlęctwa. Tak wiele broni widziałem tylko w Jemenie. Tutaj jest wszędzie i nikt go nie obserwuje. Na liście dysk twardy z celownikiem optycznym może znajdować się w pobliżu łóżka. W toalecie na ścianie może znajdować się cały arsenał. Otwierasz drzwi zamrożonej maszyny, bagażnik wypada. Kwadrocyty z pistoletami przymocowanymi do siodełek są zaparkowane w pobliżu domów.
Ogólnie rzecz biorąc, wolny kraj! Ale musisz zapłacić za wolność! Ceny tutaj są wysokie nawet według standardów bogatej Ameryki. A jeśli w miastach nadal można znaleźć coś taniego, to odległe wioski są niezwykle drogie! Chleb za 5 dolców za bochenek, miękkie paczki po 1,5 USD za sztukę i benzyna za 2 USD za litr jest dość powszechny. W tym samym czasie wiele ogłoszeń o pracę za 14-20 USD za godzinę. Tj pracował godzinę i zarobił 3 bochenki chleba) 
To taka Alaska. 
W międzyczasie jesteśmy już w Kanadzie, biegnąc na południe od nadchodzącej zimy. 
 
" - Na mapie toboganowa droga Unalakleet-Kaltag wygląda bardzo kusząco i umożliwia skrócenie ścieżki o setki kilometrów. Dzień po zakończeniu etapu morskiego pędziliśmy już lokalnymi łodziami do górnego biegu rzeki Unalakleet. Nie miałem pojęcia, że ​​na 115 silnych Yamahach można jechać po tak wąskich i małych rzekach! 
- Prognoza obiecała nam tydzień indjańskiego  lata, a góry, lasy i rzeki były miłe dla oka. Tylko jedna zachmurzyła nam się: bagno. Gdziekolwiek się poruszasz, wszędzie jest woda, głębia od kostki i miejsce, gdzie duch wystarcza, by wspiąć się z ładunkiem z tyłu. Średnia prędkość około 10 km dziennie, a zapis 15 km w ciągu 14 godzin, jednak po tym mieli cały dzień na odpoczynek w chacie) 
Breda po kolana w wodzie w chmurze komarów w ciągu dnia oraz w świetle zorzy polarnej w nocy, trudno uwierzyć, że jest to główna droga z Moskwa do Kalifornii. Starasz się o tym nie myśleć, ale po prostu popatrz, gdzie zrobić następny krok, aby nie zawieść.

- W chatce, gdzie podróżni są oznaczeni. Znajdujemy zapisy Fedora Konyukhova, Karla Bushby'ego i Dmitry Kiefera. Pierwsi uczestniczyli w Iditarod, a drugi przybył tu pieszo z południa Argentyny i kontynuował wraz z trzecim, mijając Cieśninę Beringa pieszo, a potem tarzając się w rosyjskiej biurokracji. 
"Teraz jesteśmy w Jukonie, marzeniach z dzieciństwa, znanych nam z opowieści o Jacku Londynie." Około 300 kilometrów do sieci dróg ... "
 

-------------------------------------------

Yana wędruje dookoła swiata - spotkałem ją przypadkiem w Warszawie jak zastanawiała się w którym parku spać - poprzednie wpisy :

http://nieznajomi.blox.pl/2018/06/Yana-Nocleg-Potrzebny-W-Drodze.html

http://nieznajomi.blox.pl/2018/06/Yana-Noleg-Znaleziony-Dzieki-Helena-Podroz.html

http://nieznajomi.blox.pl/2018/09/Yana-wlasnorecznie-zbudowana-tratwa-przez.html

http://nieznajomi.blox.pl/2018/09/Yana-Aktualizacja.html

http://nieznajomi.blox.pl/2019/01/Yana-Aktualizcja-2.html

 

Yana - Aktualizcja 2

zur77

041000503202201406109107113108111110121

14 

Yana wędruje dalej, garść z Jej opowieści:

" Pola karminowe brusznicy budzą we mnie instynkt kolekcjonera. Wygląda na to, że jagody proszą o siebie, zręcznie skacząc z łodyg. Są soczyste, łagodne i muszą być zjedzone, dyktują instynkt. Kiedy wszystkie pojemniki, w tym czapka, są pełne, niechętnie przestaje. Obok żurawiny inne niejadalne jagody są szkarłatne. Na szczęście mogą je po prostu kontemplować. "

" Na Alasce w szkoły wybieram Paint'a, aby narysować naszą trasę na mapie świata.  "Cóż, idźiecie  z nią?"  Podpuszcza nauczyciela. Nie, dzieci chcą tu zostać."

" W najbardziej wysuniętej na południe wiosce Eskimo,  Pomarańczowe boje są kołyszące się na wodzie, mewy pasą się wzdłuż sieci. Nie ma pastora w miejscowym kościele prezbiteriańskim, ale parafianie śpiewają hymny przy akompaniamencie fortepianu w niedziele, a dziś mają posiłek - pizzę, lody czekoladowe i arbuz. Winią jedynie religię chrześcijańską za odrzucenie tańca. Lekcja niedzielna poświęcona jest pochodzeniu rzeczy: 

Bóg stworzył słońce, 
Bóg stworzył morze, 
Bóg stworzył rybę, 
Bóg stworzył mnie!

"Sześciodniowa procesja przez bagno. Dziesiątki tysięcy kroków na mokrym mchu z piór. Rubinowe koraliki z żurawiny i pantofelki są rozproszone po drodze. W śnieżnym okresie ludzie jeżdżą szlakiem na psach, skuterach śnieżnych i rowerach, jeżdżą na rakietach śnieżnych, ciągną sanki. Latem i jesienią w tych częściach jest nudny, a ścieżka jest zagubiona. 
W nocy zgubiliśmy drogę, przecinamy strumień wzdłuż tamy bobrów, przedostajemy się przez wiatr, wspinając się po zboczu przez szkielety spalonych jodeł. "

" cichy wieczór nad rzeka Yukon - bróbuję złapać łodziostopa  - tu nie m dróg"

 

"A jak się masz autostopem?" O tej porze roku jest bardzo mało samochodów, "obawia się kanadyjska straż graniczna. Po prostu wyrzucił nas z przytulnej przyczepy z zabawnymi Teksańczykami, którzy zabrali nas blisko granicy. Do wieczora jedziemy z nimi do najbliższego miasta oddalonego o setki mil. - Tak, z namiotem, mamy wilki, rosomaki, a niedźwiedzie są tak łatwe do zdobycia w poszukiwaniu ostatniej ofiary przed hibernacją. Straszne bestie są nieszkodliwie obecne w budynku punktu granicznego w postaci ubranych skór. Po zapytaniu, czy jesteśmy zdrowi i jeśli mamy pieniądze, oficer da nam pół roku w Kanadzie. W tym dniu nie ma już przejeżdżających samochodów. W ciemnym lesie, na łożu opadłych liści, wsłuchuję się intensywnie w szmer:  czy ktoś się skrada?"

-------------------------------------------

Yana wędruje dookoła swiata - spotkałem ją przypadkiem w Warszawie jak zastanawiała się w którym parku spać - poprzednie wpisy :

http://nieznajomi.blox.pl/2018/06/Yana-Nocleg-Potrzebny-W-Drodze.html

http://nieznajomi.blox.pl/2018/06/Yana-Noleg-Znaleziony-Dzieki-Helena-Podroz.html

http://nieznajomi.blox.pl/2018/09/Yana-wlasnorecznie-zbudowana-tratwa-przez.html

http://nieznajomi.blox.pl/2018/09/Yana-Aktualizacja.html

 

 

Krzysztof - Zły i Mącący

zur77

181214_1844_47_t_sm

 

- "piszę, więc jestem" . Różne rzeczy. Różnym ludziom czy firmom, a czasem nawet szufladom 
- Jeździsz na Oldtown?
- Zdarza mi się, choć nie od początku i nie co roku...
- Jak tam jest? Kim tam jesteś?
- Trzeba - warto to przeżyć, jednym podpasuje, innym mniej, ale z roku na rok odwiedza nas coraz więcej osób.

W grze mam rolę oficjalną i nieoficjalną - trochę porozrabialiśmy, trochę nam przypisali inni i gdzieś tam jestem tym potencjalnie złym i mącącym :)

Piękny Widok - Panorama na Sylwestra

zur77

181128_1115_86a_b190101_0003_54_ab181128_1115_86a

Centrum Zdrowia Dziecka, wysokie piętro
- Piękny widok - zachwycam się - widać całe miasto
-Tak, zwłaszcza na Sylwestra, napatrzyłam się, 4 raz pod rząd dyżur... 
------------------------
Macie jakieś foty z Sylwestra z nietypowych miejsc? Pochwalcie się :)

 

Marta - Teraz nie zadaje się z draniami - spotkanie po 4 latach :)

zur77

46412237_360912931333666_7431265407538823168_n_1

Właśnie minęłam Pana w podziemiu metra na Ratusz Arsenał. Miło było Pana zobaczyć. Ostatnio spotkaliśmy się z jakieś 4 lata temu w Kebab Kingu przy ul. Foksal. Siedziałam z takim jednym draniem i się po cichu kłóciłam, a Pan nas zagadnął. Wtedy jeszcze nie znałam Znajomych Nieznajomych. Pomyślałam, że jakiś ekscentryczny artysta robi ludziom zdjęcia, czy coś jeszcze gorszego �� Oszczędnie odpowiedziałam, dostaliśmy zdjęcie z adresem bloga i poszedł Pan szukać kolejnych ludzkich historii. Po tym jak zaczęłam odwiedzać adres, miałam nadzieję, że jeszcze kiedyś Pana zobaczę. Świetna ARTYSTYCZNA robota. Nie myliłam się nawet z ekscentryzmem, ale mogłam sobie przy pierwszym spotkaniu darować ten sceptycyzm. Nie znamy dnia ani godziny, kiedy Pan dopadnie Hahahh
Tym razem też zostałam zaskoczona i też przypadkiem. Pozdrawiam serdecznie i życzę ciekawych Nieznajomych Przypadków ��

- Pamiętasz dokładniej kiedy były zrobione tamte foty?

-Tamte foty to już przeszłość. Teraz nie zadaję się z draniami ��

 

 

- Cieszę się �� Fajne tez jest to że dzieki blogowi i ludziom którzy czytaja udaje mi się nieraz konkretnie komuś pomóc :)))

 - Dobra strona internetu

 

Żur Medialny Mikołaj Z Fartem - Rzeczy Potrzebne :)

zur77

181210_1836_17txsm181210_1836_13xtsm181210_1837_70xtsm181210_1837_79xsm181210_1836_29xtsm181210_1845_61xsm181210_1837_74xtsm181210_1845_53txsm181210_1845_67xtsm181208_1356_80sm181210_1837_07xtsm181210_1837_08xtsm181210_1845_75xtsm181210_1846_88tsm

Taki Fart - Wchodzę do rodziny jako coroczny Mikołaj Szlachetnej Paczki a tam Tvn 24. Fart drugi - puszczają to potem w czołówce -  więc albo byłem jedynym mikołajem w Polsce  albo najlepszym :)))  Rodzinie u której byłem przydałoby się kilka rzeczy - tak naprawdę chłopaki marzą jeden o lego technics a drugi o lego minecraft ale to absurdalnie drogie rzeczy. Za to pewnie dałoby się znaleźć coś z listy poniżej - jak ktoś chce się podzielić poproszę na priv :)

Książka kucharska bardzo potrzebna   :)

Posciel 220 x 200, posciele 150 x 200 na 3 lozka.Koc 200 x 220 i 3 standard.
Proszek do prania,plyny do plukania ubran.

Rzeczy dla chlopakow w rozmiarze męski s wzrost  164 cm i 172 cm , rozmiar buta 40 i 42  .Koldry pojedyncze dla chlopcow.

Rzeczy dla dorosłych : Babcia Basia rozmiar buta 41, ubran  plus size rozmiar52. 
Piotr rozmiar buta 45 rozmiar ubran xl, Magda rozmiar buta 40  rozmiar ubran tez pluse size 52

Katarzyna - Dziewiarka

zur77

181210_1255_73_sm_2

- Kim byłaś?

- Dziewiarką

- Nie ma już takich zawodów

- Ano nie ma 

- To co robisz? 

- Opiekuję się drugim mężem chorym na raka.

- A pierwszy?

- Od 23 lat nie żyje...

Mikołaj i Smoki :)

zur77

181206_0808_14_aok_sm181206_0807_12_sm181206_0809_24ok_sm181206_0848_71_okt_sm

Byłem dziś Mikołajem w 3 klasach, niesamowita radość w oczach dzieci( największa w czarnych jak węgiel oczach syryjskiej dziewczynki) , z każdym rozmawiam, każdego pytam co lubi - niesamowite różnice miedzy klasami. W jednej wszystkie dziewczynki lubią kule lol z lalkami a chłopcy klocki lego, w innych część dzieci nie wie co lubi, część różnie przeważają lalki lol, klocki, samochody, konie.

W tym roku zaskakuje mnie chłopiec który mówi że najbardziej lubi smoki. Poważnie pytam gdzie je spotyka. Odpowiada że w wyobraźni. Czy opowiada o nich komuś. Nie ma komu. Proszę go żeby spróbował mi napisać o tych smokach i umawiam się że odbiorę od niego zeszyt jak wpadnę za rok. Jestem b ciekaw tych smoków z jego głowy :)

 

© znajomi Nieznajomi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci