Menu

znajomi Nieznajomi

Zdjęcia ludzi spotkanych na szlaku codziennej gonitwy. Blog Piotra Żurka.

Kamil - Miejsce

zur77

160804_2014_06x160804_2015_22160804_2014_10_x160805_1402_20160805_1403_25160804_1709_23160805_1402_17_t160805_1414_06160803_2325_59

Jestem najszczęśliwszy jak tu przyjeżdżam, za każdym razem.

Pierwszy raz byłem tu mając 6 miesięcy. To niesamowite gdy mogę usiąść przy ognisku z tymi samymi ludźmi od lat i wspominać jakie się wyczyniało rzeczy np 15 lat temu :) Znajomi tego nie rozumieją, mówią: znowu jedziesz do tego lasu, czemu nie pojedziesz gdzieś za granice, na jakąś plaże czy co -  a ja się pcham do tego lasu bo ma w sobie  magie - nie ważne jaka by była zła pogoda , jakie byśmy mieli złe humory - tutaj nadal to wszystko się trzyma, niezmienne, jest to nie do opisania...

 

 

Alvaro - Konie - Mafia

zur77

160807_1525_74

Warszawa?! - 13 lat mieszkałem w Warszawie, na ulicy Bagno - kocham konie, na wyścigach pracowałem. Odłożyłem trochę i założyłem stadninę nad morzem, 18 koni miałem - dobrze szło - wszystko mafia zabrała - wróciłem biedować do siebie ...

Alicja i Oliwia - Chwile z Tatą

zur77

160805_2113_92ab_to

Noc, ognisko rozmawiamy o najszczęśliwszych chwilach w życiu.

- Najszczęśliwsze chwile to wtedy gdy wraca Tata - od 10 lat pracuje za granicą, wraca 2 razy w roku - na Święta i w wakacje - po 2 tygodnie. Zaczął wyjeżdżać gdy miałam 4 lata, było bardzo ciężko...

Inny dzień, stoimy na pomoście, słyszę okrzyk - Tata!, szaleńczy tupot i szczęście :)

Zuzia - Pyrkon 2015

zur77

150425_1514_33

Mam na imię Zuza, mam 18 lat i właśnie kończę szkołę. Jestem w trakcie matur - chyba najbardziej stresującego miesiąca w moim życiu, ale całe szczęście zbliżamy się już do końca. Mam nadzieję, że wyniki będą zadowalające, bo chciałabym studiować prawo :) Przepraszam, że zaczęłam tak bardzo formalnie - od szkoły, ale aktualnie wszystko kręci się dookoła tych matur. Spotkałeś mnie i zrobiłeś mi zdjęcie podczas Pyrkonu, kiedy to biegałam w stroju Rocketa ze Strażników Galaktyki. Był to mój trzeci cosplay, z którego byłam niezwykle zadowolona, ponieważ zrobiłam go w pełni samodzielnie. Dopiero stawiam swoje pierwsze kroki w robieniu strojów, więc to był mój sukces - trzeba się cieszyć ze wszystkich naszych małych sukcesików :) To raczej niecodzienne hobby, które wciąż część moich znajomych uznaje za dziecinne, sprawia mi niezwykłą frajdę. Nie tylko samo chodzenie w stroju podczas konwentu, kiedy tyle osób rozpoznaje moją postać i prosi o zdjęcie, lub chwali efekty mojej pracy, lecz także samo tworzenie jest świetną zabawą. To planowanie, projektowanie i nagle powstaje coś z niczego. Mogę swoje zainteresowanie komiksami łączyć z czymś kreatywnym:)

Bardzo dziękuję za zauważenie mnie. Projekt jest genialny, a wiele historii naprawdę poruszających. Powodzenia i wielu inspiracji!

- Czemu taka postać? Czy reszta strażników to twoi przyjaciele?

- Postać wybrałam już w zeszłym roku, kiedy to wychodziły pierwsze trailery do nowego filmu. Rocket jest jedną z moich ulubionych komiksowych (i filmowych) postaci, więc bardzo mi zależało na tym stroju, tylko brakowało mi reszty drużyny. Ale całe szczęście poznałam ich lub namówiłam podczas zeszłorocznego Pyrkonu. Poznałam wtedy Star Lorda i namówiłam Gamorę, która jest moją koleżanką ze szkoły. Groota poznaliśmy w tym roku, ale i tak tworzyliśmy bardzo zgrany team :)

Jan - reporter wojenny

zur77

aZwhqhWq9bA33dRBHc0Ko8AjXpKGaEFrQ684JTOnA4oM8iq1PtHpEZo8Oo0UiLUnuMfEjE23646RMCCDU07l9cboeU9J5tjhZ8kDTlv15QAhuYdSZevNFpgl0DYMeocZt7tkGfEfUXyRUBwiYr36srm1oIh9iiinCSTX8gYXOCU1QssmaXTeEcoQT0M6JSPzhMjTwnLxMrJSLE2wMn9rJGXpagmQJgMBW64HQOCALC1TDO_Qok_wwDp5SRwNrzzwVPorMIr6QFT6P2ej0pM2L9cMxkOcoNmahLRsCYRGB8hCC5JJEpvmyToeA8DYsD4l7O2sM2kSae7PdaYmIIRDVUs7SyEYry1AHiseqBYuu81gJDOIRoW6WgHliSYA4UCvy7Wndn_cXeBr8vASnNwWpzs0IZuObwxsvqmLnFC1ozclRTXoaCSwxxPkeWKLmbAzrlPL0NlD14WTrxJMhmqlo160809_1242_07t

Ma poklejony aparat pod ręką - jak ja -  uśmiechamy się do siebie szeroko :)
Jan jest reporterem wojennym.

- Nie wiem jak to jest ale zawsze gdy jadę na Ukrainę to ląduje w szpitalu, ostatnio byłem ranny w nogę, ot dziurka taka.

- Złapali mnie kiedyś, prowadzą do ministra . Szef bezpieki mówi : nie byłeś jeszcze u nas, masz zęby, ci co byli maja je wybite . Minister kompletnie pijany, przegląda zdjęcia trzymając niedbale w reku aparat za 6000 euro, przegląda zdjęcia i kreci głową. Bezpieczniak pyta: mogę już lać go?

Minister kręci głową : jeszcze rozmawiamy. Robisz złe zdjęcia - mówi do mnie - powinieneś fotografować co innego.

- Co ? Jak tylko oddacie mi aparat już biegnę fotografować, powiedzcie tylko co ?

- Babcie, staruszków, wieś, krowy

- Krowy?! - pytam niepotrzebnie

- Krowy ! - mówi bezpieczniak i wali mnie w brzuch, Krowy, nie rozumiesz?

- Rozumiem - przytakuję, łapiąc z trudem  oddech

Minister oddaje mi aparat - zawieźcie go na wieś...

Teraz zabawnie się o tym opowiada - ot anegdota - wtedy ważył się mój los, nie było zabawnie...

-------------

Była taka dziewczyna - drobna blondyneczka, leginsy, maxymalnie zmodyfikowany kałasznikow  ( prezent od rodziców). Dowódca mówi: ją fotografuj, nasza "Adrenalinka" - jak poszła z chłopakami na linie frontu ( a widziałem tych chłopaków, naprawdę nieprzyjemne typy ) - wpadli pod ostrzał, chłopaki jak zające, szukali dziur żeby się schować, " Adrenalinka" uklękła i zaczęła odpowiadać ogniem...

-------

Jeździłam karetką, lekarz "Doc" - był naprawdę weterynarzem - pacjentom to nie przeszkadzało, nie spał  trzeci dzień, jechaliśmy po rannych, droga - asfalt zlepiony dziurami - co jakiś czas stawał, szedł na tył , łykał jakieś pastylki - jechaliśmy dalej. Za kolejnym postojem  poszedł, wrócił ze strzykawką, wstrzyknął sobie coś pojechaliśmy dalej. Rannych nie chcieli nam wydać - jeden bez nogi, drugi otwarta głowa - nie przeżyją transportu - wzięliśmy jednego ze złamaniem - prosił o morfine - "Doc" dał mu podwójną dawkę - po co ma nam hałasować jak będziemy jechać ...

-----

Zdjęcia z Ukrainy i z Aleppo

 

 

Robert - Król Wyspy - Obóz Ornitologiczny w Kaliszanach

zur77

150826_1213_45xxxx150826_0100_24x150825_2125_86xxxx150825_2056_18xxxx_zimorodek150824_2023_11xxx150825_1540_14xxxx150826_0948_97xx150827_2012_38xxxxx150825_2242_06xxxx150827_2007_22xxxx150826_1907_60_xxxx_judi150826_1852_26xxxx_zachd150825_1432_03xxx

 150823_1005_60x_sieci1150823_1001_50x1150823_1437_57_x_king1

- Stworzyłeś tu piękne miejsce Robercie - mówię żegnając się rok temu.

- To nie ja , to ludzie je tworzą, co rok  wciąż od nowa...

 

...............

Kaliszany to wyspowy ptasi raj gdzie wspaniali ludzie pod wodzą Roberta realizują misję naukową bawiąc się przy tym świetnie. Od 1993 roku, czyli przez 23 lata trwania Obozu Ornitologicznego w Kaliszanach zostało zaobrączkowanych 69006 ptaków ze 120 gatunków. Wyobrażacie sobie tą liczbę? Każdy ptak zaobrączkowany, zważony i opisany. Każdy może się dołączyć - ja będę od  +- 20 sierpnia - Zapraszam - szczegóły tu :  

http://kaliszany.blogspot.com/

Janusz - Nieznajomy Dziadek

zur77

lenarczyk_janusz_tablo_1a

Dziadek umarł gdy byłem mały - prawie go nie pamiętam. Nie zdążyłem zapytać o Powstanie, blizny a nikt inny  nigdy nie zapytał.

Postanowiłem odnaleźć - najlepiej ludzi co z Nim byli w Powstaniu, jeśli nie to chociaż jakieś informacje. Okazało się to niełatwe - za późno dojrzałem do poszukiwań znajomych Dziadka z przed 70 lat - większości już nie ma. Wystartowałem 1 sierpnia - uzbrojony w ślubne zdjęcie Dziadka, podstawowe dane i nazwę oddziału wziętą z zachowanej opaski ( Chrobry 1 ) - ruszyłem na ulicę zaczepiając Powstańców i pytając czy czegoś nie wiedzą - 1 sierpnia jest to łatwe bo Powstańcy tego dnia najczęściej są w mundurach:)

Zbieram wiele historii i numerów telefonu - nie znajduje nic konkretnego poza informacją iż za 2 miesiące będzie msza gdzie zgromadzą się powstańcy z oddziału Chrobry 2 i żeby tam zapytać. Czekam, danego dnia idę na wskazaną mszę -  pusty kościół, 7 weteranów o stalowym wzroku, sztandar, salutują, trzaskają obcasami - nic nie wiedzą ale daj mi namiar na kolejnego Powstańca co był w oddziale Dziadka - umawiam się, idę.

Zniekształcona twarz po jakimś uderzeniu, pamięta Dziadka  z czasu  po powstaniu, ostatni raz widział w 1946  - spotykali się w sklepie u ich byłego oficera - oficer ów został aresztowany i wszyscy się rozpierzchli. Dostaje informacje iż członkowie oddziału Chrobry 1 spotykają się raz w miesiącu w budynku Pasty - przez wiele miesięcy usiłuję się umówić - a to wigilia, a to urodziny, a to przygotowania do obchodów - w końcu udaje mi się spotkać. Kilku weteranów, 3 młodsze osoby  - nikt kto by znał Dziadka z okresu Powstania - więcej żyjących niema - za późno - jeszcze list za granice do tych co zostali na emigracji - też za późno.

 

Ale dowiaduję się iż członkowie oddziału Chrobry 1 zebrali i wydali w około 100 egzemplarzach  3 tomy materiałów o oddziale - fatalne że nikt o tym nie wie, oraz że są one praktycznie nie do znalezienia.

Tom 3 dostaje w prezencie - ktoś miał dublet - czytam , niesamowite relacje walk  z okolic Arsenału, starcia opisane z wielu perspektyw, te same wydarzenia opisane z kolejnych punktów widzenia kolejnych uczestników. Dowiaduję się np. iż kolosalnym problemem dla walczących na barykadzie po każdej eksplozji pocisku są nie odłamki a uderzenie podmuchu powietrza niosącego ceglany pył - wbija się on w oczy powodując ślepnięcie - coś o czym w ogóle bym nie pomyślał  - dlaczego takie materiały są praktycznie niedostępne np w necie?

Tom 2 udaje mi się pożyczyć, czytam  - ani słowa o Dziadku.

Tom 1 ktoś miał - i -  miał mi pożyczyć - umawiałem się przez rok  - a to na wakacjach , a to nie ma czasu , itd wymówka za wymówką.

W końcu dostałem życzliwą informację  coby spróbować zapytać w Muzeum Powstania - pytam i hura !  - jest jeden ostatni na świecie egzemplarz . Umawiam się, idę, czytam i szok :

O Dziadku jest cała strona materiałów !!!!!!

3 lata poszukiwań i sukces.... i szok - żył wśród nas do szaleństwa odważny  i naprawdę twardy człowiek -  nikt  nigdy nie zapytał ...

 

Zwracam się do  Środowiska Batalionu Chrobry 1 z propozycją udostępnienia Kronik Batalionu w necie -  nie każdy ma 3 lata czasu żeby je odnaleźć - Absolutna negacja i niezrozumienie - po co, lepiej nie itp. Przerażające ile jeszcze niesamowitych materiałów historycznych  jest niedostępnych, poukrywanych gdzieś w domach i zaraz trafi na śmietnik po śmierci ich właścicieli .

Text z kroniki w interpretacji : Jerzy Pietras - Dziękuję :)

 

Starszy sierżant Janusz Lenarczyk pseudonim "Maliński" 

ur. 25 stycznia 1920 r.

Odznaczony Krzyżem Walecznych.

 

W roku 1939 brał udział jako ochotnik w obronie Warszawy.

Od 1941 roku w konspiracji.

… 

Janusz Lenarczyk "Maliński" od pierwszego dnia Powstania Warszawskiego bierze udział w walkach batalionu "Chrobry" na Woli m.in. w walce z oddziałem niemieckim na skrzyżowaniu Towarowej i Grzybowskiej, w natarciu na zakłady Philipsa, w likwidacji "gołębiarzy". 

7 sierpnia, po przejściu batalionu na Starówkę był w grupie rozpoznania przed planowanym przebiciem drogi do Kampinosu musiał więc wówczas pełnić funkcję dowódcy drużyny.

(Ksiądz udziela ogólnej absolucji in articulo mortis przed nocną walką o przebicie drogi do Kampinosu. (…) Po krótkim odpoczynku w Ogrodzie Krasińskich „Sosna” zbiera dowódców kompanii, plutonów i drużyn i prowadzi na rozpoznanie terenu dla wyznaczonych zadań na przebicie się i omówienie szczegółów akcji. Prowadzi grupę do budynku urzędu celnego przy ulicy Inflanckiej. Z pomieszczeń na piętrze widać jak na dłoni teren, przez który ma iść przebicie. Dworzec Gdański, tory linii kolejowej. Widać niemieckie posterunki…)

Podczas walk na Starówce zlikwidował wyborowego strzelca niemieckiego, który ostrzeliwał pozycje batalionu z wieży kościoła przy ul. Leszno.

9 sierpnia podczas ataku na Dworzec Gdański otrzymał zadanie przecięcia nożycami siatki ogrodzeniowej w odległości ok. 50 metrów od stanowisk niemieckich, to umożliwiło przeprowadzenie ataku. W akcji tej zginęło kilku Niemców, a jednego, mówiącego po polsku "Maliński" wziął do niewoli i przyprowadził na Stare Miasto. 

11 sierpnia w wypadzie do getta wziął do niewoli niemieckiego żołnierza i uczestniczył w zdobyciu broni i amunicji.

14-16 brał udział w obronie Pałacu Mostowskich 

(14 sierpnia odchodzący z Pałacu Mostowskich oddział z "Parasola" zmieniał pluton "Klima" z bat. "Chrobry").

18 lub 19 sierpnia zostaje ranny podczas obrony Arsenału, ale po opatrzeniu rany pozostaje na stanowisku bojowym.

20 sierpnia podczas ataku niemieckiego na Arsenał z kierunku terenu straży pożarnej zostaje ranny po raz  drugi. 

22 sierpnia zostaje wycofany do Pasażu Simonsa. Tego dnia Arsenał zajęli Niemcy.

W czasie następnych wydarzeń został jeszcze dwukrotnie ranny co wyeliminowało go z dalszego udziału w walkach.

 

 

 

 

 

Tyle - co było dalej, jak będąc 4 krotnie ranny  przeżył jeszcze miesiąc Powstania, przeszedł kanały i wydostał się z Warszawy - nie dowiem się już pewnie nigdy - Szczęśliwy i Dumny  jestem z tego co udało mi się dowiedzieć ....

 

 

Plakat

zur77

160722_2224_44_ok_plakat

Ola:

- Zmieniali plakaty na przystanku, podeszłam, zapytałam, spodziewałam się iż usłyszę : NIE, ale o dziwo dostałam go. Zaniesiemy go na imprezę, tam podpiszemy się na nim wraz z Przyjaciółmi...

Asia i ekipa - Na Miasto :)

zur77

160722_2305_58_tt

- Wczoraj

22 koło północy

Ok 6 osob

Pytałeś jak nam się impreza udała

Nie wpuścili nas do klubu
Ale poszliśmy nad Wisle tam imprezować
Tam siedzielismy i tańczyliśmy
W drodze do klubu była zabawna sytuacja
Bo jakis chłopak podszedł i zaczal po angielsku gadac
I się okazało ze jest Polakiem XD
Ogolnie to jeszcze się zgubiliśmy
Ale było fajnie bo ze znajomymi XDD

Agnieszka - Czerwone Kalosze - Opener

zur77

IMG_20160630_175125IMG_20160630_194814160630_1011_59t160630_1012_60a

 
- Ostatni zakup? Czerwone kalosze - jadę na open'era. Koleżanka powiedziała mi, że widziała zdjęcie z open'era, było tam błoto i dużo ludzi w kaloszach. Wywnioskowała, że  takie obuwie należy założyć ( dodając, że internetowa pogoda przewiduje  deszcz) - Więc czerwone kalosze :).
.......
 
-  Powiem Ci tak- nie do końca to była prawda z tym błotem i większością ludzi w kaloszach. Ja popełniłam gafę i nałożyłam krótkie skarpetki co powodowało piekące obtarcia na kostkach przy wolniejszym, szybszym poruszaniu się. Na Beiruta biegłam już w skarpetkach :).
 
Cóż mogę napisać. Jestem pedagogiem specjalnym, pracuję z osobami niepełnosprawnymi, głównie z dysfunkcją wzroku. Poza tym bardzo często można mnie spotkać z wielkimi słuchawkami na uszach. Lubię muzykę. Lubię zwiedzać, lubię jeździć. Lubię ludzi. Lubię się zastanawiać. Szukam pasji, szukam celu swojej egzystencji. Jestem takim trochę włóczykijem ze słomianym zapałem i uśmiechem na twarzy.
 

Kuba i Piotr - Glauberyt - Marketing Sieciowy

zur77

160519_1608_12_t1Rozmawiają o broni i strzelaniu

- Jestem uczniem warszawskiego liceum w klasie o profilu wojskowym i prosto ze strzelnicy przyjechałem na spotkanie z Piotrem, razem z którym rozkręcam mały biznes w oparciu o marketing sieciowy �� Strzelaliśmy z PM-84, glauberyt oraz z Glock 17

Z glauberytu strzelałem pierwszy raz i muszę się pochwalić ze 149/150 się udało,a Glocka trochę słabiej.  Ale w celu ��

Marta - Tatromaniaczka - Plecak - Góry

zur77

31

 - To jednodniowy plecak? Dlaczego w takim razie karimata?

- Na 5 dni. Połowa to kotlety schabowe i batony :)

- Jak udaje Ci się spakować w tak mały plecak?

- Bardzo proste, połowę wyrzucam, nie dopina się, to wyrzucam następną połowę i tak do skutku. Po godzinie udało się...

- Śpiwór? Mój 1 dniowy do pracy jest większy jak widziałaś :)

- Wyrzuciłam przy usuwaniu drugiej połowy :) - ale w schronisku zawsze dają śmierdzący koc:)

- Mogę opisać lepiej zawartość plecaka :) Albo jego braki bardziej . Jak wymyć się bez mydła lub uczesać bez szczotki :)

- Jak?

- Myłam się albo samą wodą albo męskim żelem pod prysznic, raz podkradzionym, raz pożyczonym.

Czesałam się w końcu grzebieniem kupionym przed wejściem na szlak, który po drodze też zgubiłam i już szłam potargana dalej .

Ambaras to był z kubkiem cały czas musiałam kombinować od kogo pożyczyć, albo w czym zrobić tych kisielków i zupek, wyrzuciłam krem z filtrem i przez to okropnie się spaliłam, obyłam się bez koca i śpiwora, tabletki z magnezem i orzechy były też za ciężkie :)

Najważniejsze w podróży : poduszka samsonite, naoczniki i zatyczki do uszu :)

Na koniec z 5 zmian garderoby zostały 3 lub 2

czyli 3 pary skarpet, 3 bluzki, 2 pary lajkrów.

I tak się zmieściłam  :)

 - Masz jakąś listę wstępną?

- Tak zaczynam od tego a potem wyrzucam:

Odzież

Buty, skarpety

Kurtka od deszczu

Sweter

Rękawice

Krótkie spodenki

Lajkry

Klapki

Kapelusz

Chustka

 

Posiłki:

Batony, kisielki

Banany

Herbata, kawa 3 w 1

Tabletki magnez i witaminy

Kanapki ze schabowym

Schabowe

Drożdżówki z budyniem

Gorzka czekolada

Woda

Kubek lub termos

Akcesoria:

Mapa

Pieniądze, PL i EUR

Dokumenty, dowód, leg. studenta i pilota

Bilet Polski Bus

Komórka z ładowarką, słuchawki

Aparat fotograficzny

Długopis, notes

Okulary przeciwsłoneczne

Karimata

Koc lub śpiwór

Poduszka samsonite, naoczniki i zatyczki do uszu

 

Kosmetyki:

Szczoteczka, pasta, mydło

Szczotka, frotki, spinka

Krem, krem z filtrem

Chusteczki higieniczne i nawilżające

Plastry

Ręcznik

 

- Najlepszy jest punkt schabowe :)

- Zostały?

- Jak najbardziej. Schabowy zajął całe kieszenie boczne.

- Ale czemu schabowe?

- Bo wszystkich dziwiło, że mogłam na 3 dzień wyjmować z plecaka schabowe:)

Przed wyjazdem napiekłam sobie kotletów z 6 sztuk w panierce

i z tego przygotowałam kanapki a resztę kotletów wzięłam osobno

w ten sposób codziennie miałam mięso, które brzy takim wysiłku jest nieodzowne

a w schroniskach bardzo się przepłaca więc schobowy robił furore na szlaku :))

W Warszawie jest za mało śniegu, za mało adrenaliny, za mało ludzi, przestrzeni, nieba i wolności. W górach mam wszystko czego potrzebuję, zamknięte w tym jednym mizernym plecaczku z karimatą :)

- Sama szłaś?

- Sama, ale z ludźmi, których poznawałam. Czasem szłam całą godzinę i żywej duszy koło mnie nie było widać,

aż w końcu jak kogoś napotykałam to siłą rzeczy rozmawialiśmy, dalej wędrując razem,

jeśli wybrałabym się z koleżanką to nie byłabym tak otwarta na drugiego człowieka, na jego spotkanie.

Nawet zagadałam pewnego razu do bacy, 

poczęstował mnie mlekiem i oscypkiem i opowiedział o swoim życiu prostego pasterza

miał prawie 90 lat i ciepłą duszę, zdziwił się, że nie mam "koleżeństwa",

skomentował "a to wybredna jesteś" - ja mu na to, że nie spotkałam takiego Janosika, co bym się w nim moje serce zakochało

śmieszna trochę rozmowa

taka nie z miasta.

Spotkałam też pana Jerzego bez zębów, na początek bardzo się go wystraszyłam,

nie chciałam z nim rozmawiać

a później od słowa urzekł mnie swoja historią

opowiedział mi, że poznał swoja miłość życia w Jaskini Mylnej

ale nie poprosił jej o telefon, więc później wydzwaniał po wszystkich hotelach po zakopanym, żeby ją odnaleźć

i udało mu się :)

Tak więc poznałam różnych ludzi, i długo można by było jeszcze pisać...

Kocham góry,

kocham to zmęczeni, niewyspanie, brak higieny i wędrówkę z tym innym, nowo spotkanym człowiekiem :)))

 

Pamiętacie? - Powspominajmy : Przepiękne Pieniny

zur77

160509_1117_30_t_wsplne

- Proszę państwa przed państwem piękne Pieniny -  postanowiliśmy poszaleć, przejdziemy piechotą po połoninach - piekące pokrzywy! Patrzcie prosto przed Pawłem pierzchają płoche perliczki. Przez przełęcze,  poprzez pagórki przeprowadzi państwa przewodnik. Piotrze  przodem - ponagla -  poczekaj pierdolnę pfoto pejzażu -  powiada Piotr. Po prostu porażka - pieprzona pogoda, pada -  powyciągaliśmy płaszcze -  przyroda przeraza płoche panie -  pokusa  - piękne, ponętne piersi przyjemnie podskakują pod płaszczami. Przygoda podczas przechadzki -  po potknięciu pozostają pobite  pośladki.  Palenica prosto przed państwem -  przemówił przewodnik,  przełajem przez potoki, potem pierogi, picca, piwo, placki - postoje precz  - powiada pijany przyrodą przewodnik. Postój,  popas, podaj po proszę pierożki,  pragnienie pogania... Po południu piechurzy ponownie poszli przez park po piwo -  potrzebują policzyć pieniądze. Pensjonat Polaris -  Potańcówka, przeboje puszcza Piotr.  Piżamka, paciorek pa pa  - pobudka piąta -  pasztet podlaski - przygotujcie prowiant - porankiem płyniemy pontonem po potoku przeżynającym przełomem Pieniny... Po południu planowana przechadzka po pubach - postuluje przed położeniem  przewodnik.  :)

 Prujemy przełomem potoku  przez przepiękne Pieniny :)

https://www.facebook.com/piotr.zurek.568/videos/10207901446387600/

Nelka - Kolekcjonerka Dobrych Wspomnień

zur77

160702_1418_80t160702_1417_77t160702_1416_75t160702_1416_69_okt

- Spójrz mi w oczy:) Tatuaże? Pierwszy był smutny klaun. Potem stwierdziłam iż świat nie jest taki zły więc zrobiłam drugiego -  wesołego. Później była kotwica na pamiątkę po moim zmarłym przyjacielu marynarzu. A potem już poszło całe morze i reszta:)

- A zatem piszę coś o sobie: Samozwańcza princess of kicz, skrajna fetyszystka koloru. Niedorosła do swych lat i czasu, zagubiona w Nibylandii. Kolekcjonerka dobrych wspomnień i emocji. Neohippiska kochająca długie spacery i łono natury, za to w swym łonie nic jeszcze na świat nie zrodziłam. Niespełniona artystka wielu dziedzin, spełniająca się w szukaniu uśmiechów. Do tego rotomanka gawędziarka i koszmarna mizantropka dziś kochająca ludzi. Pseudobarmanka bez wykształcenia, za to z badaniami sanepidu. Nieukończone studia hum-anistyczne, za to skończenie hum-orzasta bywam. Kochana i niecierpiana. Kochająca i cierpiąca. Na przemian oszczędnie rozrzutna i rozrzutnie oszczędna. Opanowanie impulsywna i impulsywnie opanowana. Depresyjnie euforyczna i euforycznie depresyjna. Pięknie obrzydliwa i obrzydliwie piękna. ,,mila,łagodna,wredna i wściekła ile nieba-tyle piekła" .

Moje ciało było tabula rasa- dziś jest płótnem dla mojego poczucia estetyki
a na dłuższą metę-szukam szczęścia i spokoju (acz bez popadania w marazm). Marzę o założeniu wspólnoty pierwotnej i hodowaniu kóz ��

Antek - Wypad za Miasto

zur77

13514291_1046049422132725_913876582_n13578869_1045979235473077_43922250_n13579724_1045979725473028_1955846858_o13578940_1045979238806410_1215190109_n13595650_1045979712139696_763131901_n149elegancko2013273200930a13565612_1046049102132757_782875686_n160627_1005_44a

 - Na wypad za miasto :)

- Napisz jak było ...

.......

- Co do wypady to tak: 3 dni w tym noc pod gołym niebem i noc w namiocie. Graliśmy w ASG czyli taką grę z użyciem replik broni palnej. Mieliśmy ćwiczenia, długie wypady w las na cały dzień i po opuszczonych ośrodkach.

- Opuszczonych osrodkach? Co znaleźliście? Jestes w jakiejs organizacji czy sami cwiczycie?

- We wsi Zaremby jest opuszczony ośrodek o nie do końca przewidywalnym przeznaczeniu. Wygląda jak jakiś ośrodek konferencyjny po wielkości pokojów, sal i garażu. Inwestycja robi wrażenie, pięć pięter z wieżyczką i garaż podziemny. A na terenie do okoła duży staw, sztuczny wodospad który już nie działa. Hmm organizacja? Niee. Sam jestem w kilku zespołach ASG a ten wypad był z jedną ze starszych drużyn w których jestem.

- Samochodem czy komunikacją się dostaliscie?

- Komunikacją a potem na piechotę około 8 km w pełnym osprzęcie ...

http://www.forgotten.pl/miejsce.php?id=149

 

link do ośrodka, stamtąd foto :)

Aleksandra i Burka - Deal

zur77

160706_0950_52_ttt

- Mogę zrobić Wam zdjęcie?

- Nie

Po chwili :

- Dobra zróbmy deal - robisz nam zdjęcie ale dajesz mi zadzwonić ze swego telefonu - wyszłam z domu bez kluczy i telefonu, jadę do męża po klucze i chcę go uprzedzić...

- Ok, czym się zajmujesz?

- Jestem dziennikarką.

Michał - Muzeum Kolejnictwa - A jednak działa :) - Teraz to Stacja Muzeum

zur77

160628_1815_68t160628_1814_63t

- Co to jest?

- Furca - stelaż plecaka rzymskiego

- Dlaczego to wozisz?

- Powrót po wekendowym "rozpoczęciu lata w stacji muzeum" - rozpoczęliśmy cykl spotkań edukacyjnych  "Jak dawniej podróżowano ", teraz było " Transport w Starożytności " więc Furca jak najbardziej na miejscu :)

13466105_1042244742490685_3723556333664889368_n1

- Stacja Muzeum? Co to?

- Stacja Muzeum - nowa instytucja w miejsce zlikwidowanego Muzeum Kolejnictwa. Przejęła jego budynki, ekspozycje i pracowników. Mieści się przy Towarowej 3. Instytucja z największymi zbiorami kolejowymi w kraju. Otwartą od poniedziałku do niedzieli:)

- Czyli można powiedzieć ze Muzeum Kolejnictawa jest otwarte i działa? Nie zostało przeniesione ani zamknięte?

- Dokładnie. Tylko ze oficjalnie zniknęło z rejestru a automatycznie ciągłość przejęła nową instytucja :

Stacja Muzeum
- Nikt o tym nie wie :(  Jak to się stało ze zajmujesz się Rzymem?
 
- Imperium, moc, potęga, niepokonana armia  - to kusi :)
 
Od 2001 roku zajmuje się rekonstrukcja rzymskiego legionisty. Od przeszło roku prężnie działam w ramach mojej fundacji Legio I Adiutrix oraz równolegle realizuje projekt  germański :Hasdingowie - rekonstrukcja kultury materialnej germanów z I w ne z terenów dzisiejszej Polski
 
- Czym się zajmujecie? jakieś linki?
- Fundacja, a zarazem grupa rekonstrukcyjna o tej samej nazwie, zajmuje się promowaniem wiedzy z zakresu historii i kultury epok minionych, z wyjątkowym naciskiem na starożytność - wiedza o starożytności nie jest zbyt powszechna w Polsce.
- Ha, pamiętam jak na studiach rok archeologii na który spadłem zrobił starożytną wigilię - togi, kolędy po łacinie i zapierająca dech w piersiach walka gladiatorów - pamiętam do dziś, szkoda że nie było cyfrówek ...
 
 
 
Nasze imprezy:
 
 
Najbliższy  dzień Kultury Antycznej 24 września - zapraszam:
 
 
 
 
 

Sabina - Rozstrzygnięty dylemat - Samotność jako przestrzeń własna

zur77

160609_1717_42t160609_1717_48t

- Spytałeś czy możesz mi zrobić zdjęcie.

- Zgodziłaś się?

- Tak. Zgodziłam się, nie widziałam w tym nic złego. Wręcz przeciwnie. Miłego

Ale od razu zauważyłam jak ludzie dziwnie zareagowali.
Jestem doktorem nauk humanistycznych. Pedagogiem. Pracuję na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej UKSW. Wysiadłeś przy palmie. Przepraszałeś, że tak krótko rozmawialiśmy.
Zaciekawiło mnie co mówiłeś o swojej stronie. O tym, że spisujesz historie spotkanych ludzi. Powiedziałam, że interesują mnie narracje. Moja ostatnia książka, (habilitacyjna) była oparta na narracjach. Analizowałam je.
To wydało mi się takie prawdziwe. Nie badania statystyczne lecz słuchanie drugiego człowieka i jego opowieści.
Jestem także terapeutą i pracuję w poradni. Ale historie w mojej książce są inne, a na Twoim blogu cudowne Emotikon slightsmile
Myślę, że tylko w taki sposób, RELACYJNY, jesteśmy w stanie poznać i zrozumieć innego człowieka.
Poprzez poświęcenie mu czasu...
 
I Ty to robisz...
 
- O czym jest książka? Jakie opowieści zawiera?
- Spotkanie z Tobą i poczytanie Twojego bloga było mi w tej konkretnej chwili bardzo potrzebne. Rozstrzygał się we mnie od kilku dni dylemat. Czy takie badania (jakościowe, miękkie) mają sens. Po poczytaniu Twojej strony już wiem, że tak!!!!!!
 
Książka jest o samotności i osamotnieniu w małżeństwie. Chciałam sprawdzić czy samotność jest potrzebna w związku
Zawiera opowieści wielu małżonków opisujących właśnie samotność i osamotnienie oraz ich doświadczenia tych uczuć i stanów
W mojej książce ludzie opowiadają swoje doświadczenia związane z samotnością. Wielu mówi, że jet ona im niezbędna do życia, jako przestrzeń własna. Do tego, aby odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytania egzystencjalne.
Nie zawsze jednak współmałżonek to rozumie. Są historie o depresji i trudności w byciu razem i dzieleniu się wszystkim. Zamknięciu we własnym świecie.
 
Ale paradoksalnie wyszło mi z badań, że im więcej tej samotności (jako przestrzeni własnej) tym większa bliskość pomiędzy małżonkami Emotikon slightsmile
 
 
- Czy jest to książka dostępna ?  jakiś link?
 
 
 
 
 
- Dużo samotności  - Aleksander Doba - jest samotnikiem - pływa samotnie, mówi ze potrzebuje tego i ze jest wesołym człowiekiem i lubi swoje towarzystwo wiec nie nudzi się sam z sobą.
 
- No tak. Ale słyszałam wypowiedz jego żony. Samotność nie powinna ranić w związku.
Sprzyja bliskości tylko gdy obie strony to akceptują.
 
- Co powiedziała?
- W tym czasie człowiek najwięcej się dowiaduje o sobie i swoim stosunku do innych i świata. Choć tych innych nie ma obok niego.
Powiedziała, ze jet jej go brak i chciałaby, aby dłużej z nią bywał w domu.
Rozumiała jego zasługi i to, że wszyscy go cenią. Brak jej go było na co dzień w jej życiu. A w relacji to najważniejsze Emotikon slightsmile
OBECNOŚĆ
o której i my tu troszkę piszemy Emotikon slightsmile
- Nie ma jak tego pogodzić.
 
- To trudne do pogodzenia. Ale chyba najważniejsze w związku, aby nie krzywdzić drugiej strony.
Wiesz, jak spotykam drugiego człowieka, to zawsze staram się w nim znaleźć PIĘKNO. I zawsze mi się udaje. Wtedy inaczej patrzysz na świat. Drugi człowiek daje nową perspektywę i.... mi osobiście siłę i pokorę....
 
Jest mi bliski, bo widzę w ludziach piękno. Potrafię im także o tym mówić.
 
- Wróćmy do książki - to była praca hab tak?
 
-Tak. Dokumenty są złożone. Czekam na recenzje dorobku
Także prowadzę własną stronę. Choć rzadko uzupełniam w niej dane. Obiecuję sobie, że w wakacje Emotikon slightsmile http://www.sabinazalewska.pl/
 

- Jak znalazłaś ludzi , opowiadczy historii? Dlaczego opowiedzieli ?
 
- Różnie. Część ludzi to osoby przychodzące do poradni w której pracuję (jako wolontariusz), inni to uczestnicy warsztatów, które prowadzę co jakiś czas. Takich cyklicznych Emotikon slightsmile
 
 
 

Bożena - Wolnomularstwo

zur77

IMGP1291Madonna_na_murzeDSCN9638WP67_okladka_v3160622_1337_83t

- Piękny kapelusz :)

- Piękny, z pracowni na Chmielnej, już jej nie ma...

- Szanowny Panie Piotrze, odzywam się, jak obiecałam. Spotkanie było urocze, tak rzadko teraz się zdarza... ale ja jestem optymistką życiową w sumie. Mam 61 lat, jestem babcią Emilki, z którą byłam w autobusie. Jestem redaktorką i wydawczynią. Na co dzień pracuję i wydaję “Gazetę Ubezpieczeniową”, a z pasji “Wolnomularza Polskiego” – jedyne takie pismo obecnie w Polsce. Od 23 lat jestem wolnomularką, czyli masonką. Inicjowano mnie w Paryżu w 1993 r. Widzi Pan, jakie indywiduum Pan spotkał przypadkiem. 3 lipca w niedzielę o godz. 17.00 będę miała promocję książki  POBOYOWISKO o piekle kobiet i Tadeuszu Boyu-Żeleński. Klub Tarabuk ul. Marszałkowska 7. W panelu udział wezmą prof. Maria Szyszkowska i Barbara Labuda. Serdecznie zapraszam

 
 
PS Madonna na murze – moja ulubiona fotka z Jerozolimy. To był mój pierwszy aparat i trzecie zdjęcie. Uśmiech
PS Zdjęcie prawie czarne – w kapeluszu w Nieborowie, na spacerze z masonami.
 
- Jak to się stało ze została Pani masonką ?

- Panie Piotrze, na początku lat 90., gdy nastała wolność (dziś negowana lub przeonaczana), do Polski przyszły sygnały od masonów z Zachodu, różnych zresztą struktur, chcących wrócić do Polski ( od dekretu Mościckiego z 1938 r. masoneria była zakazana, w PRL od lat 60-tych istniała tajna loża Kopernik i to tyle). Ten sygnał dotarł także do mego męża, który w 1992 r. został masonem w loży WOLNOŚĆ PRZYWRÓCONA, należącej do Wielkiego Wschodu Francji.Rok późniedj, w 1993, przez czcigodnego Mistrza tejże loży przyszło zapytanie od masonek z Wielkiej Żeńskiej Loży Francji, czy są chętne, do pracy w masonerii stricte kobiecej, nigdy nie istniejącej w naszym kraju, poza XVIII-wkecznymi lożami adopcyjnymi. Byłam chętna. I tak oto, we wrześniu 1993 r. wraz z koleżanką Agnieszką znalazłyśmy się w Paryżu, gdzie zostałyśmy inicjowane zgodnie z rytuałem na masonki. Dopiero po siedmiu latach, tj. w 2000 r. było nas tyle w Polsce, że możliwe stało się otwarcie polskiej loży, czyli tzw. zapalenie świateł. Loża ta to Prometea, przez 3 lata byłam nawet jej Czcigodną Mistrzynią, obecnie pracuję w drugiej loży kobiecej, młodszej o nazwie Gaja Aeterna, czyli Wieczna Gaja. Moj mąż Adam jest już masonem emerytowanym, a córka Aleksandra, jak najbardziej czynną, w macierzystej loży swego ojca/brata, czyli w Wolności Przywroconej.
na razie starczy.
Pozdrawiam serdecznie
dr Bożena Mirosława Dołegowska-Wysocka
PS Na fotce okładka najnowszego "Wolnomularza Polskiego". Dużo tam piszemy - moj konik - o dialogu kościelno-masońskim.
 
- Czym zajmują się masoni , jaka jest ich działalność?
 
-Według naszych przeciwników ideowych masoni zajmują się spiskowaniem i knuciem, rządzeniem światem ku radości Szatana, my nazywamy to rozwojem duchowym. Inicjacja i potem kolejne stopnie wtajemniczenia wiodą nas poprzez świat symboli, danych i tworzonych przez ludzi od tysiącleci, do studiowania, Dobra, Piękna, poszukiwania Mądrości. Masoneria to organizacja etyczno-filozoficzna, w roku przyszym będzie 300 lat od,powstania tzw. masonerii spekulatywnej, w Londynie konkretnie, skąd rozprzestrzeiła się na wszystkie kontynenty. Szybko, bo już w latach 30-tych XVIII wieku znalazła się też w I Rzeczpospolitej.
 W Polsce masonami zostali m.in. krol Stanisław August Poniatowski, i bohater naszego hymnu narodowego - gen. Jan Henryk Dąbrowski, nie mowiąc już o księciu Pepi, czylki księciu Józefie Poniatowskim. Masonem był zamordowany prezydent Narutowicz.
Pisząc mniej podniośle, spotykamy się 1 - 2 razy w miesiącu i dyskutujemy nad tzw. deskami, czyli referatami na różne, interesując członków loży tematy. Dużo tam symboliki, rytuału, który wywodzi się wprost z XVIII wiecznych pism. Wszystko w loży jest uregulowane, gesty, kroki, zabranie głosu. to takie zebrania, ale rytualne. Na zdjęciu widzi Pan lożę udekorowaną do św. Jana Zimowego. Pojutrze będą uroczyste obchody św. Jana Letniego. Dewizą światowego wolnomularstwa są: Wolność - Równość - Braterstwo, w loży sprowadzamy to do naszych, ludzkich wymiarów; loża to wolność, równość i braterstwo w praktyce. Naczlną postacią symboliczną masonerii jest postać Mistrza Hirama, biblijnego budowniczego Świątyni Salomona. Każdy nas, mistrzow i mistrzyń masońskich chciałby być tak jak On, i budować wraz z innymi duchową Świątynię Ludzkości Jak Pan widzi, jest to raczej cel i droga do wykonywania. Masoni tzw. operatywni, średniowieczni też budowali świątynie: wielkie kościoly gotyckie.
Pozdrawiam
M
 Bożena na swoim blogu spotkanie opisała tak :)
 

 

 

© znajomi Nieznajomi
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci